FC Porto przegrało 0:2 z Manchesterem City na inaugurację Ligi Mistrzów, a Francesco Farioli nie krył rozczarowania decyzjami sędziego Szymona Marciniaka. Zdaniem szkoleniowca gospodarzy kluczowy dla losów spotkania mógł być nieukarany faul Marca Guéhiego na Gabrim Veidze przed przerwą.
Haaland zapewnił City zwycięstwo
Manchester City rozpoczął nową edycję Ligi Mistrzów od wyjazdowego zwycięstwa nad FC Porto. Zespół prowadzony przez Enzo Marescę wygrał 2:0, a oba trafienia w drugiej połowie zdobył Erling Haaland.
Porto długo stawiało faworytowi bardzo trudne warunki, jednak po zmianie stron skuteczność Norwega przesądziła o wyniku. Haaland dwukrotnie pokonał Diogo Costę i dał mistrzom Anglii pierwsze trzy punkty w fazie ligowej Champions League.
Farioli wskazał na faul Guéhiego
Francesco Farioli po końcowym gwizdku najwięcej mówił jednak o wydarzeniu z końcówki pierwszej połowy. Marc Guéhi w walce o piłkę uderzył łokciem Gabri Veigę w głowę. Pomocnik Porto upadł na murawę, trzymając się za twarz, a z jego twarzy popłynęła krew.
Szymon Marciniak nie pokazał obrońcy Manchesteru City nawet żółtej kartki i nie zdecydował się na analizę sytuacji przy monitorze VAR. Według Farioliego przewinienie Guéhiego zasługiwało na bezpośrednią czerwoną kartkę.
– Bazując na meczach, które oglądałem, można było pokazać kartkę. Oczywiście w tej sytuacji powinna to być czerwona kartka – powiedział włoski trener w rozmowie z Amazon Prime.
„Gra przeciwko dziesięciu lub dziewięciu zmieniłaby wszystko”
Szkoleniowiec FC Porto zwrócił też uwagę na inną sytuację z udziałem Josko Gvardiola. Chorwat miał już na koncie żółtą kartkę, a następnie zatrzymał rozwijającą się akcję gospodarzy. Farioli uważa, że arbiter mógł wówczas pokazać drugi żółty kartonik.
– Na tym poziomie i na tym etapie rozgrywek możliwość gry w drugiej połowie z przewagą jednego zawodnika, a w pewnym momencie nawet przeciwko dziesięciu lub dziewięciu rywalom, mogła zmienić wszystko – ocenił trener Porto.
Farioli mimo porażki był dumny z postawy swojego zespołu. Podkreślił, że jego drużyna musiała radzić sobie bez pięciu podstawowych zawodników, a mimo to potrafiła rywalizować z jednym z najlepszych klubów świata. – Wynik nie jest tym, czego chcieliśmy, ale mam bardzo dobre odczucia po naszym występie – zaznaczył Włoch.
«O Diogo provou mais uma vez o guarda-redes que ele é.»
Farioli lamentou o facto do internacional português não estar entre os 10 nomeados a melhor guarda-redes do mundo.👀#Farioli #DiogoCosta #FCPorto pic.twitter.com/Nl4D7iJfYP
– A BOLA (@abolapt) September 9, 2026



