Podczas meczu z Liverpoolem na Anfield, zakończonego zwycięstwem Manchesteru City 3:0, kibice gości wymachiwali setkami nadmuchiwanych bananów. Było to pierwsze spotkanie ligowe City od czasu, gdy niezależna komisja uznała, że właściciele klubu z Abu Zabi wielokrotnie naruszali przepisy finansowe w latach 2009–2018.
Nadmuchiwane banany na Anfield
Atmosfera na stadionie Liverpoolu była wroga. Piłkarzy Manchesteru City w pierwszych minutach spotkania spotykały głośne gwizdy przy każdym kontakcie z piłką. Kibice gości odpowiedzieli, oklaskując swoich zawodników przed pierwszym gwizdkiem i unosząc w górę wielkie żółte banany.
Gest nawiązywał do tradycji z końca lat 80. Wówczas kibice Manchesteru City przynosili na mecze banany i inne nadmuchiwane przedmioty, w trudnym okresie dla angielskiej piłki, gdy tamtejsze kluby były wykluczone z europejskich rozgrywek. Pomysł na powrót do tej tradycji spopularyzowała grupa kibicowska „1894”.
Historia kibicowskiego zwyczaju
Tradycja sięga sierpnia 1987 roku. Wtedy kibic Manchesteru City Frank Newton przyniósł nadmuchiwany banan na stadion Maine Road, gdzie jego drużyna grała z Plymouth Argyle. Popularność zyskało też przezwisko ówczesnego napastnika Imre Varadiego – kibice skandowali „Imre Banana”.
Żółty nadmuchiwany banan stał się nieoficjalną maskotką kibiców City. Zwyczaj osiągnął szczyt popularności w Boże Narodzenie 1988 roku, gdy ponad 10 tysięcy fanów Manchesteru City wypełniło stadion Stoke City, Victoria Ground, z nadmuchiwanymi przedmiotami. Piłkarze gości wyszli wtedy na murawę, trzymając wielkie żółte banany.
Z czasem podobne maskotki przyjęli również kibice innych klubów. Na trybunach pojawiały się między innymi „różowe pantery” Stoke City, nadmuchiwane potwory, zielone dinozaury i ogromne ozdobne młoty.



