Erling Haaland | Manchester City 2024
Shutterstock/lev radin

Niezależna komisja miała uznać Manchester City za winne większości zarzucanych mu naruszeń przepisów finansowych. Sprawa jednak się nie kończy: przed klubem może być kolejne postępowanie dotyczące kary, odwołanie, a także roszczenia odszkodowawcze ze strony innych drużyn.

Werdykt to dopiero początek kolejnego etapu

Sprawa 115 zarzutów wobec Manchesteru City trwa od lat. Według doniesień decyzję niezależnej komisji przekazano władzom klubu, jednak Premier League nie opublikowała dotąd oficjalnego komunikatu. Manchester City nie potwierdził, że został uznany za winny, i podkreśla, że z jego perspektywy postępowanie nadal trwa, ponieważ spodziewane jest odwołanie.

Rozstrzygnięcie dotyczące odpowiedzialności klubu nie przesądza jeszcze o karze. Jej wymierzenie może wymagać kolejnego postępowania, a późniejsze odwołanie dodatkowo wydłużyć całą sprawę. Nie wiadomo więc ani jaka sankcja zostanie nałożona, ani kiedy postępowanie dobiegnie końca.

Manchester City konsekwentnie zaprzeczał zarzutom. Dotyczą one między innymi przekazywania nieprawdziwych informacji o przychodach ze sponsoringu, wynagrodzeń dla zawodników i trenerów oraz braku współpracy w trakcie dochodzenia. Klubowi zarzucono także naruszenia związane z przepisami finansowymi Premier League i UEFA.

Scenariusz pierwszy: kara nie zostanie ogłoszona w tym sezonie

Ponieważ Manchester City nie przyznał się do zarzucanych naruszeń, komisja może zorganizować osobne postępowanie dotyczące sankcji. Może ono odbyć się dopiero za kilka miesięcy, a jego wynik może nie zostać ogłoszony przed zakończeniem procedury odwoławczej.

W grę wchodzą grzywna, odjęcie punktów, a nawet wykluczenie z ligi. Skala zarzutów wobec City jest znacznie większa niż w sprawach Evertonu i Nottingham Forest, którym odejmowano punkty za naruszenia zasad rentowności i stabilności finansowej. Manchesterowi City postawiono wiele zarzutów dotyczących zarówno przepisów Premier League, jak i regulacji UEFA.

Opóźnienie decyzji mogłoby wywołać pytania o uczciwość rywalizacji. Gdyby kara została wymierzona dopiero po zakończeniu sezonu, trudno byłoby zastosować ją wstecz do tabeli. Wątpliwości dotyczyłyby również sytuacji klubów walczących o mistrzostwo, europejskie puchary lub utrzymanie.

Jednym z możliwych rozwiązań byłoby porozumienie dotyczące kary, podobne do tego, które zawarły wcześniej inne kluby po przyznaniu się do naruszeń. Manchester City przez lata stanowczo odrzucał jednak zarzuty, dlatego taki scenariusz wydaje się mało prawdopodobny.

Scenariusz drugi: kara w trakcie sezonu i odwołanie klubu

W przypadku odjęcia punktów sankcja zwykle zaczyna obowiązywać od razu, choć klub może się od niej odwołać. W przypadku Manchesteru City skala kary mogłaby poważnie wpłynąć na jego pozycję w tabeli, a w skrajnym wariancie nawet zagrozić utrzymaniu w Premier League.

Nie jest jasne, jak w środku sezonu można byłoby zastosować ewentualne wykluczenie klubu z rozgrywek. Możliwa byłaby również wysoka grzywna, choć dotychczasowe kary punktowe nakładane na inne zespoły sprawiają, że taki wariant nie wydaje się oczywisty.

Premier League może dążyć do przyspieszenia procedury odwoławczej, ale złożoność sprawy może utrudnić szybkie rozstrzygnięcie. Jeżeli kara zaczęłaby obowiązywać dopiero po zakończeniu odwołania, inne kluby mogłyby protestować, domagając się natychmiastowego wprowadzenia sankcji.

Scenariusz trzeci: szybkie odwołanie i ostateczna decyzja

Jak najszybsze rozstrzygnięcie pozwoliłoby klubom wiedzieć, o co walczą w końcowej fazie sezonu. W przeszłości decyzje dotyczące kar punktowych zapadały jednak późno, przez co wpływały na walkę o utrzymanie już po tym, jak niektóre zespoły uważały, że zapewniły sobie bezpieczną pozycję.

Manchester City może również wygrać odwołanie. Klubowi udało się to w 2020 roku w sprawie dwuletniego zakazu gry w Lidze Mistrzów nałożonego przez UEFA. Nawet korzystny dla City wynik kolejnej apelacji nie musi jednak zakończyć sporów wokół zarzutów.

Możliwe roszczenia odszkodowawcze innych klubów

Nawet po zakończeniu postępowania dyscyplinarnego sprawa może przenieść się na drogę sądową. Część klubów Premier League rozważa dochodzenie od Manchesteru City odszkodowań. Zasady ligi dopuszczają możliwość podejmowania takich działań przez kluby wobec siebie.

Przykładem jest sprawa Evertonu, który miał zapłacić Burnley 35 milionów funtów po naruszeniu przepisów finansowych. Burnley twierdziło, że nieprawidłowości wpłynęły na jego szanse na utrzymanie w lidze. Everton odwołał się od tej decyzji, ale sprawa może mieć znaczenie dla potencjalnych roszczeń wobec Manchesteru City.

Według doniesień Arsenal, Manchester United, Liverpool i Tottenham zabezpieczyły sobie możliwość ubiegania się o odszkodowanie. Ewentualne roszczenia mogłyby dotyczyć nie tylko utraconych szans na mistrzostwo, lecz także niewywalczonego miejsca w europejskich pucharach, nagród finansowych, wpływów z biletów czy premii sponsorskich.

Profesor Kieran Maguire, specjalista w dziedzinie finansów piłkarskich, określił możliwą podstawę takich roszczeń jako „pozbawienie szansy”. Zwrócił uwagę, że awans do Ligi Mistrzów oznaczał dla klubów dziesiątki milionów funtów z nagród, a dodatkowo mógł przynosić wpływy z biletów i premie sponsorskie.

Odjęcie punktów, grzywna i pozwy o odszkodowanie to tylko część możliwych konsekwencji. Sprawa Manchesteru City może mieć długotrwały wpływ nie tylko na klub, ale również na Premier League i jej pozostałe zespoły.