Etihad Stadium
fot. www.mancity.com

Niewykorzystany rzut karny w 85 minucie przez Riyada Mahreza w meczu Obywateli przeciwko The Reds odbił się szerokim echem w angielskich mediach i to bynajmniej nie z powodu zmarnowania przez reprezentanta Algierii doskonałej okazji do wyprowadzenia The Blues na prowadzenie, ale z powodu towarzyszących temu wydarzeniu okoliczności.

Na temat zaistniałej sytuacji wypowiedzieli się w krótkich komentarzach trzej „zamieszani” w zajście Obywatele.

Gabriel Jesus zaznaczył, że jest bardzo niezadowolony z faktu niewykorzystania jedenastki przez jego klubowego kolegę.

Pep Guardiola zakomunikował, że decyzję kto ma strzelać podjął on sam i przekazał tą wiadomość za pośrednictwem Benjamina Mendy. Katalończyk stwierdził ponadto, że Mahrez podczas treningów imponował skutecznością w wykonywaniu tego stałego fragmentu gry.

Sam niefortunny strzelec zaprzecza natomiast stwierdzeniom swojego szefa i chcąc wziąć winę na siebie zakomunikował, że to on sam rozstrzygnął sporną kwestię wykonania rzutu karnego na swoją korzyść.

Kamery telewizyjne uchwyciły natomiast moment, w którym brazylijski napastnik wydaje się być zdezorientowany zaistniałą sytuacją, a potem rozczarowany.

Brazylijczyk wyjaśnił później, że mimo wszystko powinien podjąć się wykonania tego rzutu karnego, bez względu na to, że parę razy nie udało mu się pokonać bramkarza z punktu oznaczającego 11 metr.

Zapytany o odczucia po tym meczu powiedział:

– Naturalnie nie jestem szczęśliwy z tego powodu. Ćwiczyłem tak jak Riyad, chciałem to wziąć na siebie, byłem pewny siebie i jestem niezadowolony z tego, że mi nie pozwolili. Liczy się jednak dobro drużyny i ważne, że nie przegraliśmy.

Po meczu Guardiola przeprosił za „nieporozumienie” Gabriela Jesusa, który jak twierdzi nie czuje żadnego urazu ani do trenera ani do Riyjada Mahreza.

– Pep rozmawiał ze mną po końcowym gwizdku. To jest część futbolu i takie rzeczy się zdarzają. Będę dopingował Riyda jeśli menedżer wytypuje go ponownie do wykonywania jedenastki.