Etihad Stadium
fot. www.mancity.com

Bez wątpienia sezon 2017/18 jest dla Phila Fodena przełomowym. Wychowanek szkółki piłkarskiej Manchesteru City podzielił się ostatnio z mediami wzruszającym wyznaniem, które dobitnie ukazuje, jak wyjątkowy jest to dla niego sezon.

Anglik pokazał się już z bardzo dobrej strony w trakcie przedsezonowego tournee, zwłaszcza w meczu z Manchesterem United, po który nawet Pep Guardiola rozpływał się nad jego grą. Jego postawa na boisku oraz szybkie postępy jakie czynił poskutkowały promocją do pierwszej drużyny The Citizens.

W finale Mistrzostw Świata do lat 17 to właśnie wychowanek Manchesteru City strzelił jedną z bramek, a Lwy Albionu wygrały z Hiszpanią aż 5-2, zaś Foden został wybrany najlepszym zawodnikiem tego turnieju.

W drużynie Obywateli debiutował w Lidze Mistrzów, zastępując w meczu z Feyenordem Yaya Toure. W pojedynku z Shakhtarem Donieck wybiegł już w podstawowym składzie i z uwagi na dobre występy dostał od Pepa szanse także w spotkaniu z Tottenhamem oraz finale Carabeo Cup przeciwko Arsenalowi. Mimo znakomitych występów w błękitnej koszulce, to właśnie osiągnięcia reprezentacyjne doprowadziły do łez wzruszenia całą jego rodzinę.

– Moja mama była na ty meczu i płakała, nie mogła uwierzyć w to co widzi. Byłem szczęśliwy że była ze mnie dumna– wspomina Foden w rozmowie z Dugout.

– Po meczu spotkałem się ze swoim ojcem i on także był cały we łzach. Nigdy wcześniej nie widziałem żeby płakał.

– Czuję się naprawdę szczęśliwy, gdyż w wieku 17 lat mogłem powiedzieć, że zdobyłem puchar mistrzostw świata. To marzenie każdego piłkarza.

Foden wybiegł ostatnio znów w pierwszym składzie Obywateli w meczu Ligi Mistrzów przeciwko FC Basel, zastępując niejako w drużynie Davida Silvę. Anglik powiedział, że otrzymał wiele pomocy ze strony hiszpańskiego rozgrywającego oraz partnera z pomocy- Kevina de Bruyne.

– Podczas mojego debiutu w lidze angielskiej Kevin dawał mi wiele rad. Podszedł do mnie i powiedział, żebym był pewny siebie i cieszył sie grą i to właśnie robiłem.

– Mierzenie się z Tottenhamem i gra przeciwko takim piłkarzom jak Dele Ali to kolejne marzenie, które się spełniło.

– David Silva to prawdziwy magik. Oglądają go każdego dnia i obserwując w jaki sposób gra uczysz się naprawdę wiele.  

– Podczas treningów otrzymuję wiele cennych wskazówek. Kiedy sie odwracam pytają, co gdybym był teraz w trakcie meczu. Zadają mi sporo pytań na które muszę odpowiadać.

– Jestem fanem Manchesteru City, ponieważ gdy byłem w szkole podstawowej, podszedł do mnie raz trener, zwany Terry John i poprosił, żebym pokazał trochę swoich umiejętności kiwając pomiędzy pachołkami. Dał mi wówczas kartę Manchesteru City i powiedział, że chcieliby mnie zakontraktować.

– Moja mama była fanką Obywateli i raz spytała mnie czemu nie chodzimy na ich mecze, więc zaczęliśmy i w ten sposób zostałem fanem tej drużyny.

– Pamiętam grę Elano i Micaha Richardsa, którzy byli moimi ulubionymi zawodnikami.