Etihad Stadium
fot. www.mancity.com

17 lutego 1944 na świat przyszedł Neil James Young. Od młodego grał dla Manchesteru City, w którym zanotował 334 spotkania ligowe i ponad 100 bramek we wszystkich rozgrywkach. Lider The Citizens w czasach, w których jego ukochana drużyna sięgała po Mistrzostwo Anglii, Puchar Anglii i Puchar Zdobywców Pucharów.

Już w 1959 roku podpisał tymczasowy kontrakt z klubem, odrzucając okazję dołączenia do Manchesteru United. Był obiektem klasycznej walki dwóch dużych zespołów z jednego miasta o wyróżniającego się nastolatka. Wybrał City. Dla młodego lewoskrzydłowego była to świetna decyzja pod względem sportowym. Do składu błękitnych wskoczył już w wieku 18 lat. W debiutanckim sezonie zdołał wpakować 11 razy piłkę do siatki, notując przy tym 26 występów.

Świetny początek kariery Younga nie zapowiadał późniejszych wydarzeń. Obywatele spadli z najwyższej klasy rozgrywkowej w 1965 roku. Wykonano jednak wtedy przysłowiowy krok wstecz, by zrobić dwa do przodu. Rok na zapleczu Neil, wraz ze swoim zespołem, wygrywał co tylko się dało, zostając przy okazji najlepszym strzelcem drużyny. Najlepsze lata były jednak dopiero przed nim.

Rok 1968. Joe Mercer, menedżer zespołu, który dołączył do The Citizens jeszcze w drugiej lidze, notuje na początku sezonu 1967/1968 złe wyniki. Pod wodzą tego szkoleniowca City przeszło przez tamte rozgrywki jak burza, szybko wracając do krajowej elity. Tenże człowiek wymyślił także, że Neil Young powinien występować na pozycji napastnika, nie bocznego pomocnika. Ta sama osoba szybko reaguje na początkowy kryzys podopiecznych i zmienia taktykę. Zespół, który dziś rezyduje na Etihad Stadium – a wtedy na Maine Road, wygrał kolejne 6 spotkań z rzędu.

Dobra gra zespołu od tego czasu spowodowała, że na kolejkę przed końcem, Manchester City był o krok od tytułu – w ostatnim spotkaniu musiał wygrać. W pamiętnym spotkaniu na St James' Park gracze Mercera ograli Newcastle United 4:3. Dwie bramki zdobył w tamtym meczu nie kto inny, a Neil Young. Fani City w późniejszym czasie przekonają się, że to nie ostatni skalpel Anglika, dzięki któremu drużyna podniosła jakieś trofeum. W błękitnej części miasta świętowano mistrzostwo kraju pierwszy raz od 1937 roku.

Rok 1969. Drużyna zawodzi i kończy sezon na 13. miejscu w lidze. Dochodzi jednak do finału Pucharu Anglii, w którym przyjdzie jej się zmierzyć z Leicester City. W meczu pada jedna, jedyna bramka. Autorstwa Neila Younga.

Trofea przychodziły wtedy rok po roku. W 1970 Obywatele sięgnęli po Puchar Ligi. W decydującym starciu zabrakło jednak bohatera tego tekstu. Miesiąc później doszło do spotkania, które kojarzy dość duże grono osób w Polsce. W finale Pucharu Zdobywców Pucharu przeciwnikiem Manchesteru City był Górnik Zabrze. Neil zdobył pierwszego gola dla swojej drużyny, drugiego natomiast podarował swojemu koledze – wywalczył rzut karny. Po zwycięstwie 2:1 klub mógł świętować drugie trofeum.

Anglik był decydującym zawodnikiem w radosnym okresie dla całej historii Obywateli. Niestety, ostatnie opisane sukcesy były rzeczywiście ostatnimi dla Younga. Pod koniec fantastycznego – pod względem sportowym – roku, zmarł jego brat. W tym wydarzeniu upatruje się potężny regres formy piłkarza. W kolejnym sezonie strzelił tylko dwie bramki, dwa lata później nie grał już prawie w ogóle. 16 października 1971 roku wystąpił po raz ostatni w błękitnej koszulce. Wszedł jako rezerwowy w spotkaniu przeciwko Leeds United.

Oddano go do Preston za 50 tysięcy funtów. Karierę kończył chwilę później w Rochdale.

W 2008 roku został wprowadzony do klubowej Galerii Sław, choć nigdy nie wystąpił w kadrze Anglii. Zmarł 3 lutego 2011 roku.

Neil Young jest uznawany za jednego z najlepszych zawodników w historii klubu. Dziś obchodziłby 74. urodziny.