Etihad Stadium
fot. www.mancity.com

Z punktu widzenia kibiców Manchesteru City nie tak miało to wyglądać. Z neutralnego punktu widzenia zaś, pojedynek pomiędzy Manchesterem City a Tottenhamem Hotspur miał wszystko to, co piłka nożna na poziomie Ligi Mistrzów ma do zaoferowania. Były bramki, emocje, dramat, niesamowite zagrania, proste błędy, VAR, wspaniała atmosfera na trybunach, a na końcu dla jednych radość dla drugich smutek.

Spotkanie nie mogło zacząć się lepeij dla Obywateli. Raheem Sterling już w 4 minucie meczu pokonał Hugo Llorisa strzelając z pola karnego po długim słupku. Euforia nie trwała zbyt długo, ponieważ zaledwie 3 minuty później Son wykorzystując zamieszanie w polu karnym płaskim strzałem pokonał Edersona. Już w 10 minucie po fatalnym błędzie Laporte, Tottenham przeprowadził kontratak, który wykorzystał pięknym strzałem znowu Koreańczyk Heung Min Son. Już było 1-2. Manchester City nie zamierzał się poddawać i zaledwie 1 minutę później Bernardo Silva otrzymawszy podanie w pole karne od Sergio Agüero skierował piłkę do siatki po rykoszecie Rose’a. W 11 minut padły 4 gole… szaleństwo. Manchester City cały czas naciskał na Koguty i w 21 minucie kibice The Citizens znowu wpadli w szaloną euforię. Kevin De Bruyne, który dwoił się i troił, doskonałym podaniem po ziemi z prawego narożnika znalazł Sterlinga, który pewnie skierował piłkę do siatki. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie.

W drugiej połowie Obywatele nadal cały czas naciskali. W 59 minucie znowu Kevin De Bruyne minął kilku przeciwników i podał do Sergio Agüero, który potężnym strzałem po krótkim słupku pokonał Llorisa. Jednak to nie był koniec emocji. W 73 minucie z rzutu rożnego Llorente trafia z główki gola na 4-3. Dużo się spekuluje na temat tej bramki, gdyż na powtórkach widać, że piłka najpierw trafia w rękę zawodnika Tottenhamu, a potem odbijając się od biodra trafia do siatki. Sędzia sprawdzał tą sytuację przy pomocy VAR-u, jednakże na powtórce, którą oglądał nie było widać kontaktu piłki z ręką. W przyszłym sezonie takie bramki mają być prawdopodobnie anulowane. Obywatele robili co mogli aby odwrócić losy tego spotkania. Potrzebowali tylko jednej bramki aby awansować do półfinału. W 93 minucie stało się coś co chyba na długo zapadnie w pamięci każdego kibica Manchesteru City. Sergio Agüero otrzymuje piłkę w pole karne, nie oddaje strzału zachowując zimną krew, podaje do Sterlinga, która markując strzał mija obrońcę, schodzi na lewą nogę i ładuje gola na 5-3. Szaleństwo! Kilkanaście sekund później turecki sędzia po konsultacji z VAR-em bezlitośnie wskazuje na spalonego w momencie „podania” do Agüero. Wiele osób mówi, że to nie było podanie tylko piłka po prostu odbiła się od Bernardo Silvy i trafiła do Agüero, który był na minimalnym spalonym.

Odpadamy z Ligi Mistrzów, ale wziąwszy pod uwagę zaangażowanie, determinację, sposób prowadzenia gry, pozostawione serce na boisku jesteśmy zwycięzcami. Po tym meczu na pewno każdy kibic Manchesteru City może chodzić z podniesioną głową. Walczyli, dali z siebie 200%, jednakże indywidualne błędy w defensywie zaważyły o losach tego spotkania. C’mon City!. 

Bramki: 4. Sterling, 11. B. Silva, 21. Sterling, 59. Agüero – 7. S. Heung-Min, 10. S. Heung-Min, 73. F. Llorente

Kartki: 40. Moussa Sissoko (TOT), 48. S. Heung-Min (TOT), 54. Rose (TOT), 77. Wanyama (TOT)

Posiadanie piłki: 65 % : 35 %.

Manchester City F.C.: Ederson, Walker, Kompany (C), Laporte, Mendy (84. Sané), De Bruyne, Gündoğan, D. Silva (63. Fernandinho), Sterling, Agüero, B. Silva.

Rezerwowi: Muric, Stones, Sané, Fernandinho, Mahrez, Otamendi, Jesus.

Tottenham Hotspur F.C.: Lloris (C), Trippier, Alderweireld, Vertonghen, Rose, Moussa Sissoko, Winks (81. Wanyama), Alli (87. F. Llorente), Eriksen, S. Heung-Min – Kane (58. Lucas Moura). 
Rezerwowi: Gazzaniga – Davies, F. Llorente, Foyth, Lucas Moura, D. Sánchez, Wanyama.

Sędziowie:

Sędzia główny: Cuneyt Cakir

Asystenci: Bahattin Duran, Tank Ongun

Sędzia techniczny: Artur Soares Dias