Real Madryt domaga się od sześciu angielskich klubów zwrotu części kosztów przygotowania Superligi. Chodzi o około 80 milionów euro, choć w rozgrywkach nie odbył się ani jeden mecz.
Roszczenia wobec angielskiej „Wielkiej Szóstki”
11 lutego Real Madryt ostatecznie wycofał się z projektu Superligi. Stało się to niespełna pięć lat po tym, jak 12 czołowych europejskich klubów, z madryckim zespołem na czele, ogłosiło plany utworzenia nowych rozgrywek. Prezes Florentino Pérez zawarł następnie wstępne porozumienie z UEFA i organizacją European Football Clubs w sprawie zakończenia sporów prawnych.
Według doniesień Real Madryt chce, by sześć angielskich klubów, które początkowo poparły projekt, pokryło swoją część wydatków poniesionych na jego uruchomienie. Arsenal, Chelsea, Liverpool, Manchester City, Manchester United i Tottenham wycofały się niemal natychmiast po ogłoszeniu planów, pod presją kibiców.
Koszty przygotowania inicjatywy szacowane są na około 80 milionów euro. Do tej pory wydatki promocyjne dzielili przede wszystkim Real Madryt, Barcelona i Juventus. Z projektu zrezygnowały również Atlético Madryt, Milan i Inter. Najdłużej pozostały w nim Juventus i Barcelona, która ogłosiła odejście cztery dni przed ostatecznym wycofaniem się Realu.
Spór o koszty i wielomiliardowy pozew
Roszczenie dotyczące wydatków na start Superligi nie jest jedynym finansowym działaniem Realu Madryt związanym z projektem. W październiku 2025 roku klub i firma A22 złożyły przeciwko UEFA pozew o blisko 4,5 miliarda euro. Wskazały w nim na straty finansowe, które miały wyniknąć z działań federacji blokujących rozgrywki.
Kluby założycielskie podpisały umowę akcjonariuszy spółki European Super League Company, zarejestrowanej w Hiszpanii. Zawarto w niej wiążące klauzule, na które powołuje się teraz Real Madryt. Florentino Pérez mówił o nich już w 2021 roku: „Nie będę tracił czasu na wyjaśnianie, czym jest wiążąca umowa, ale fakty są jasne – kluby nie mogą po prostu odejść”.
Angielskie kluby nie komentują sprawy
Nie wiadomo jeszcze, czy angielskie kluby mają prawny obowiązek zapłaty żądanych kwot. Kluczowe będzie ustalenie, jakie zobowiązania wynikały z zasad wspólnej własności i zarządzania projektem. Sprawa zbiega się z objęciem przez Bernda Reicharta stanowiska szefa działu biznesowego Realu Madryt. Były dyrektor generalny A22 będzie odpowiadał bezpośrednio przed dyrektorem generalnym klubu, José Ángelem Sánchezem.
Sześć angielskich klubów nie zajęło dotąd stanowiska w sprawie roszczeń. Ich dotychczasowa argumentacja zakłada, że wszystkie zobowiązania wobec projektu wygasły w chwili oficjalnego ogłoszenia wycofania się. Real Madryt przedstawiał z kolei porozumienie z UEFA jako szansę na przebudowę europejskiego futbolu. Teraz domaga się, by byli partnerzy wzięli na siebie część kosztów przedsięwzięcia, które nie doczekało się żadnego meczu.



