Manchester City stadion 3
Shutterstock/Thomas McAtee

Alf-Inge Haaland uważa, że obecny skład Manchesteru City nie powinien ponosić konsekwencji za naruszenia, do których miało dojść przed laty, zanim zawodnicy trafili do klubu. Skrytykował też jednostronne, jego zdaniem, relacje medialne dotyczące sprawy.

Alf-Inge Haaland o sprawie Manchesteru City

Ojciec Erlinga Haalanda odniósł się do postępowania dotyczącego 114 zarzucanych Manchesterowi City naruszeń finansowych. Zaznaczył, że jego syn skupia się przede wszystkim na grze, a dalszy rozwój sprawy należy obserwować w spokoju.

„Erling myśli o tym, żeby grać jak najwięcej i właśnie na tym się koncentruje. Uważam, że to my, ludzie spoza boiska, bardziej przejmujemy się tym, co się dzieje. Zarzuty są oczywiście poważne, ale teraz ma nastąpić odwołanie. Myślę, że powinniśmy zachować spokój i poczekać, jak rozwinie się sytuacja” – powiedział Alf-Inge Haaland.

Krytyka medialnych relacji

Były obrońca Leeds United wyraził również niezadowolenie ze sposobu przedstawiania sprawy. Zwrócił uwagę, że klubowi trudno jest publicznie bronić swojego stanowiska, gdy postępowanie wciąż trwa.

„W mediach napisano bardzo dużo i powiedziałbym, że relacje są dość jednostronne. Manchesterowi City trudno jest teraz zabrać głos i się bronić, dopóki trwa postępowanie odwoławcze. Mamy nadzieję, że klub zostanie sprawiedliwie wysłuchany, a potem zobaczymy, czy zdoła dowieść swojej niewinności” – dodał.

Obecni piłkarze nie powinni odpowiadać za dawne naruszenia

Alf-Inge Haaland podkreślił, że jego zdaniem byłoby niesprawiedliwe, gdyby obecni zawodnicy Manchesteru City zostali ukarani sportowo za działania, do których miało dojść w latach 2009–2018.

„Trzeba pamiętać, że chodzi o sprawy, które rzekomo miały miejsce wiele lat temu. Obecni piłkarze nie mają z nimi nic wspólnego. Uważam, że zawodnicy bardzo dobrze sobie poradzili i mimo wszystkich zarzutów potrafili zachować koncentrację” – stwierdził.