Etihad Stadium
fot. www.mancity.com

Zaledwie cztery dni po ćwierćfinałowym meczu w Champions League, po raz czwarty w tym sezonie naprzeciw siebie stanęły jedenastki Manchesteru City i Tottenhamu Hotspur.

W porównaniu do środowego spotkania Pep Guardiola wprowadził trzy zmiany w wyjściowej jedenastce. W środku pola miejsce Davida Silvy zajął Phil Foden, a w formacji defensywnej zobaczyliśmy dzisiaj Johna Stonesa i do niedawna jeszcze kontuzjowanego Olexandra Zinchenkę.

WOW!!!!

Tak w skrócie można określić początek spotkania na Etihad Stadium. Już na samym początku katastrofalnym podaniem wszerz boiska nie popisał się John Stones. Niefrasobliwie zagraną przez obrońcę Obywateli futbolówkę przejęli Londyńczycy, a strzał z bliskiej odległości sparował Ederson. Niemalże w tej samej minucie Bernardo Silva, przez nikogo nieatakowany zacentrował w pole karne Kogutów, stający na posterunku Aguero przedłużył lot piłki, do której doskoczył Phil Foden i strzałem głową z bliskiej odległości pokonał Hugo Llorisa. Po 5 minutach konfrontacji na tablicy wyników widniało 1:0 dla gospodarzy. Z upływem czasu wyraźnie podrażnieni Obywatele nie spuszczali z tonu, raz po raz zapominając jednak o asekuracji własnego przedpola, co poskutkowało kilkoma groźnymi sytuacjami przed bramką Edersona.

Do końca pierwszej połowy SkyBlues utrzymywali się dłużej przy piłce, ale bardziej niebezpieczną, stwarzającą więcej okazji była drużyna gości.

Godną odnotowania jest sytuacja z 37 minuty, kiedy to na murawie z grymasem na twarzy usiadł Kevin De Bruyne. Chwilę potem okazało się, że mogący mówić o prawdziwym pechu Belg nie może kontynuować gry. Prawdopodobnie kontuzja lewego kolana zmusiła go do opuszczenia placu gry. Jego miejsce zajął Fernanadinho.

Na drugie 45 minut obie drużyny wyszły bez zmian.

Pierwszą okazję do zdobycia bramki zmarnowali piłkarze Manchesteru City. Kyle Walker energicznie przedarł się do linii końcowej boiska, wycofując piłkę do nadbiegającego Agüero. Nie namyślając się długo, Argentyńczyk uderzył z piątego metra, piłka zatrzymała się jednak na ręce Alderweireld’ea . Arbiter nie dopatrzył się jedna w tym momencie przewinienia Belga. Bardzo kontrowersyjna sytuacja. Kilka minut później analogiczna sytuacja miała miejsce w obrębie pola karnego The Citizens. Tym razem o szczęściu mogli mówić The Citizens. Arbiter prowadzący to spotkanie nie zauważył zagrania ręką Kyla Walkera.

Dzisiejsze spotkanie nie było tak bardzo porywające, jak środowy mecz obu drużyn. Typowa walka o ligowe punkty, przeplatana walką jeden na jeden i niewykorzystanymi okazjami. Dogodne sytuacje marnowali między innymi Raheem Sterling w 72 minucie i Lucas Moura minutę później i jedynie Edersonowi Obywatele mogą zawdzięczać, że wynik spotkania nie uległ zmianie.

Nerwowa atmosfera towarzyszyła obu zespołom do końca spotkania. Wynik nie uległ jednak zmianie!

Obywatele dopisując sobie kolejne 3 punkty obejmują prowadzenie w tabeli!

Bramki: 5. Foden (Agüero)

Kartki: 86. Wanyama (TOT)

Manchester City F.C.: Ederson, Walker, Stones, Laporte, Zinčenko, De Bruyne (38. Fernandinho), Gündoğan, Foden (85. D. Silva), B. Silva, Agüero (C) (66. Sané), Sterling.

Rezerwowi: Muric, Jesus, Mahrez, Otamendi, Fernandinho, Sané, D. Silva.

Tottenham Hotspur F.C.: Gazzaniga, Alderweireld (78. F. Llorente), D. Sánchez, Vertonghen (C), Foyth, Alli (69. Rose), Eriksen, Dier (61. Wanyama), Davies, S. Heung-Min, Lucas Moura.

Rezerwowi: Vorm, V. Janssen, F. Llorente, Rose, Skipp, Walker-Peters, Wanyama.

Sędziowie: Oliver, Burt, Bennett