Eliaquim Mangala
fot. www.mancity.com

Były zawodnik Manchesteru City, Eliaquim Mangala podsumował swój czas w zespole z Etihad Stadium.

Francuski defensor, który obecnie broni barw Valencii, dołączył do Manchesteru City w 2014 roku za 45 milionów euro z FC Porto, ale nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań.

– Kiedy podpisałem kontrakt z Manchesterem City, liczyłem na to, że będę stałą częścią dużego zespołu, zdobędę tytuły i będę grał z doskonałymi graczami.

– Manchester City był wówczas mistrzem Premier League, a ja trafiłem do ligi, która jest bardzo trudna. To było zupełnie coś innego niż wcześniej.

– W Premier League wszyscy są silni i szybcy, nawet mali gracze. Myślę też, że za moich czasów liga była nieco mniej taktyczna niż obecnie. Teraz jest więcej zagranicznych trenerów. Wcześniej niektóre zespoły opierały swoją grę na stałych fragmentach gry i zamieszaniu.

– W Premier League najbardziej zaskoczył mnie Shane Long. Kiedy go zobaczysz, masz wrażenie, że jest dość mały, ale jest strasznie szybki. Skacze, biega, wywiera presje.

– W Hiszpanii i Portugalii nie ma zawodnika, biegnącego, skaczącego na ciebie, który nieustannie próbuje wyprowadzić Cię z równowagi. To sprawia, że ​​Premier League jest zupełnie inna.

Źródło: www.manchestereveningnews.co.uk