Bernardo Silva
fot. www.mancity.com

Manchester City zaprzeczył pogłoskom, według których zasygnalizował Barcelonie, że istnieją szanse na pozyskanie Bernardo Silvy podczas letniego okienka transferowego.

Przyszłość reprezentanta Portugalii była w ostatnich tygodniach przedmiotem spekulacji, a Barcelona rzekomo chce go sprowadzić na Camp Nou, mimo że była już bardzo aktywna podczas letniego okienka transferowego.

Niedawno pojawiły się informacje, że Manchester City skontaktował się z Katalończykami, aby zasygnalizować, że będzie gotowy przyjąć ofertę w okolicach 67 milionów funtów za rozgrywającego.

Jednak według Daily Mail Obywatele zaprzeczyli tym informacjom i chcą zatrzymać w swoich szeregach byłego zawodnika AS Monaco.

– To bardzo dobry zawodnik. Muszę jednak szanować, że należy do Manchesteru City. Mam tam kilku przyjaciół, takich jak Pep Guardiola, Txiki Begiristain i Khaldoon Al Mubarak. Znam wielu ludzi w Manchesterze City – powiedział Joan Laporta, szef Barcelony na łamach CBS Sports, gdy został zapytany o Bernardo.

Bernardo próbował opuścić klub Etihad Stadium podczas zeszłorocznego letniego okienka transferowego, chcąc wrócić do Portugalii lub przenieść się do Hiszpanii. Portugalczyk ostatecznie pozostał jednak w Manchesterze i ponownie był kluczowym graczem drużyny Guardioli, strzelając 13 goli i notując siedem asyst w 50 występach. Bernardo ma jeszcze trzy lata na realizację swojego kontraktu w Manchesterze City, ale niedawno przyznał, że nie widzi swojej długoterminowej przyszłości w angielskim klubie.

– Bardzo tęsknię za Portugalią. Gdybym mógł wrócić za rok lub dwa, zrobiłbym to. Nie tylko dlatego, że chciałbym ponownie zagrać dla Benfiki, ale dlatego, że bardzo tęsknię za rodziną i życiem w Portugalii – powiedział zawodnik na łamach Channel 11 na początku tego roku.

Źródło: www.dailymail.co.uk

1 KOMENTARZ

  1. Trzeba się pogodzić z tym, że bernardo prawdopodobnie odejdzie w ciągu roku. Już rok temu był bardzo blisko odejścia. Nie ma sensu na siłę go trzymać w zespole. Potrzebni są ludzie którzy chcą grać, a nie smutasy którzy myślami są gdzie indziej