Manchester City herb
Shutterstock/Charnsitr

Manchester City ma przekonywać w trakcie apelacji, że pieniądze z kluczowych umów sponsorskich pochodziły bezpośrednio od rządu Abu Zabi, a nie od właściciela klubu. Sprawa dotyczy zarzutów sztucznego zawyżania przychodów o 900 milionów funtów w ciągu ośmiu lat.

Spór o pochodzenie pieniędzy sponsorskich

Niezależna komisja uznała, że Manchester City wykorzystywał środki spółki Abu Dhabi United Group (ADUG), by znacząco zwiększać wartość umów sponsorskich. Wśród sponsorów wymieniono linię lotniczą Etihad Airways. Komisja określiła te porozumienia jako fikcyjne, powołując się między innymi na ujawnione wiadomości e-mail, w których przedstawiciele klubu omawiali sposób przekazywania pieniędzy do City za pośrednictwem sponsorów.

Klub ma jednak twierdzić, że dysponuje dokumentami potwierdzającymi, iż wpływy otrzymywane przez Etihad pochodziły bezpośrednio ze skarbu państwa Abu Zabi. Przewoźnik należy do państwa, a przepisy Premier League nie zakazują przedsiębiorstwom państwowym sponsorowania klubów.

Po ogłoszeniu, że komisja rozstrzygnęła na niekorzyść City większość spośród 115 zarzutów, przedstawiciele klubu zakwestionowali wnioski zawarte w 40-stronicowym raporcie. Przewodniczący Khaldoon Al Mubarak mówił o „niepodważalnych dowodach” na niewinność mistrzów, a dyrektor generalny Ferran Soriano przedstawił stanowisko klubu w nagraniu skierowanym do pracowników.

„Całe oskarżenie Premier League opiera się na jednym fałszywym twierdzeniu: że prywatne środki właściciela były potajemnie przekazywane do klubu przez sponsorów z Abu Zabi. To po prostu nie jest prawda. Komisji przedstawiono wyciągi bankowe, przelewy i zeznania świadków, które jednoznacznie dowodzą, że pieniądze nie pochodziły od właściciela” – powiedział Soriano.

City zakwestionuje ustalenia komisji

Według osób zaznajomionych ze sprawą obrona klubu ma obejmować oficjalne transakcje bankowe między rządem Abu Zabi a sponsorami, poparte zeznaniami wysokich rangą urzędników. Komisja odrzuciła te wyjaśnienia, uznając je za nieprawdziwe i przygotowane po fakcie, by ukryć sposób finansowania. Zarzuciła też części świadków związanych z klubem świadome wprowadzanie jej w błąd.

Apelacja ma zostać złożona przed piątkowym terminem, a sprawę rozpatrzy nowy skład złożony z emerytowanych sędziów Sądu Najwyższego. Prawnicy Manchesteru City, Paul Harris i Lord Pannick, mają argumentować, że finansowanie przez instytucję państwową jest zgodne z obowiązującymi przepisami i nie ma związku z ADUG.

Etihad również zamierza zakwestionować określenie umów jako „fikcyjnych”. Linia lotnicza odrzuciła wnioski komisji i rozważa podjęcie kroków prawnych w związku z uszczerbkiem na reputacji. Premier League odmówiła oficjalnego komentarza.

Wątpliwości dotyczą także czasu postępowania

Podstawą dochodzenia były w dużej mierze materiały opublikowane w 2018 roku przez niemiecki tygodnik „Der Spiegel”. Wśród nich znalazł się e-mail z 2013 roku, w którym ówczesny dyrektor finansowy klubu Jorge Chumillas omawiał z Simonem Pearce’em przepływ pieniędzy. Pytał między innymi, czy środki powinny trafić do City przez udziałowca, ADUG i Etihad, czy bezpośrednio od udziałowca do przewoźnika.

W dokumencie z kwietnia 2010 roku zapisano z kolei, że z wartej 14 milionów funtów umowy z firmą Aabar tylko 2 miliony miały pochodzić bezpośrednio od niej. Pozostałe 12 milionów miało zostać zapewnione z alternatywnych źródeł za pośrednictwem szejka Mansoura. Według komisji właściciel City nie wiedział, że 830 milionów funtów z jego prywatnych aktywów wykorzystano do sztucznego zawyżania wartości umów sponsorskich. Klub ma podważać również wiarygodność tego ustalenia.

Obrona Manchesteru City ma też zwrócić uwagę na czas potrzebny komisji do wydania ostatecznego orzeczenia. Według stanowiska klubu postępowanie powinno było zakończyć się w ciągu najwyżej 12 tygodni, tymczasem trwało 19 miesięcy. City ma argumentować, że tak długie opóźnienie może podważać prawne podstawy rozstrzygnięcia.