Etihad Stadium
fot. www.mancity.com

Starcie Chelsea z Manchesterem City w mediach było określane mianem pojedynku gigantów. Naprzeciw siebie stanęli bowiem lider, oraz zespół z 4 miejsca Premier League. Na boisku, ławkach rezerwowych, a przede wszystkim w rolach trenerów same gwiazdy. Czego chcieć więcej?

Pep Guardiola postanowił zaszokować media już na pół godziny przed spotkaniem podając do wiadomości wyjściową 11 Obywateli. Pokuszę się o stwierdzenie, iż nawet wróżbita Maciej do spółki z wróżką Aurelią nie wytypowali by poprawnie składu Manchesteru City, w którym od pierwszych minut wybiegli etatowi rezerwowi- Fabian Delph oraz Vincent Kompany. Wiem co myślicie, ja też przecierałem oczy ze zdumienia. O ile wybór Anglika można jeszcze w jakiś sensowny sposób wytłumaczyć, o tyle widok Belga na boisku wywołał za pewne u starszych kibiców The Citizens euforię, zaś u tych nieco młodszych obawy. Czy piłkarz, które ostatnie 3 lata kariery w większości spędził w gabinetach lekarskich oraz sanatoriach udźwignie ciężar pojedynku z liderem Premier League?

Spotkanie rozpoczęło się dla Obywateli dość pechowo. Już w 10 minucie po ładnej akcji zespołowej gola na 1:0 strzelił Eden Hazard. Blisko obrony piekielnie silnego strzało Belga był w tej sytuacji Willy Caballero, jednak odbita przez niego piłka wpadła pechowo do siatki.

W 23 minucie spotkania mogło być już 2:0 dla Chelsea, jednak piłka uderzona przez Fabregasa odbiła się jeszcze po drodze od Clichy’ego i zatrzymała na poprzeczce.

5 minut później w dość szczęśliwych okolicznościach bramkę zdobyli Obywatele. Thibaut Courtois podał piłkę wprost pod nogi Davida Silvy, który nie namyślając się długo uderzył na bramkę Belga. Odbity przez bramkarza Chelsea strzał spadł prosto pod nogi Sergio Aguero, który choć w ostatnich spotkania miewał kłopoty z wykańczaniem akcji, tym razem bez problemów umieścił piłkę w bramce.

Od początku spotkania najaktywniejsi w ekipie Antonio Conte byli Pedro oraz Eden Hazard i na nieszczęście Guardioli 2 trafienie Chelsea było efektem działań obu panów. Najpierw w 35 minucie Hiszpan sprytnie dał się sfaulować w polu karnym Fernandinho zaś karnego na raty wykorzystał Hazard. Szkoda, że w tej sytuacji szczęście nie było po stronie Willy’ego Caballero, który obronił bezpośredni strzał z 11 metrów Belga, jednak przy dobitce był już bez szans.

2 połowa zaczęła się od mocnego uderzenia Obywateli. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę głową zgrywał Kompany, jednak zatrzymała się ona na poprzeczce bramki strzeżonej przez Courtoisa. Po tej całkiem niezłej sytuacji w grę Manchesteru City wkradł się chaos oraz niedokładność, przez co na kolejne groźne akcje Obywateli zmuszeni byliśmy czekać aż do 90 minuty.

Cofnijmy się jednak do minuty 74, kiedy po koronkowej akcji zespołu Antonio Conte na 3 bramkę, a tym samym skompletowanie hattricka szansę miał Eden Hazard. Jego strzał przeleciał nad poprzeczką.

Dziwi nieco fakt, że przy takiej indolencji w ataku prezentowanej przez The Citizens, na wejście na boisko Raheema Sterlinga czekaliśmy aż do 78 minuty. Groteskowości owej sytuacji dodaje fakt, iż Anglik zmienił Kevina de Bruyne, który zapewne sam był mocno zdziwiony widząc czerwony numer wyświetlony na tablicy świetlnej.

Najwięcej emocji w drugiej połowie przyniosła nam końcówka meczu. Najpierw w 90 minucie po wyśmienitym crossowym zagraniu Nolito w polu karnym na wślizgu piłkę do bramki próbował skierować Aguero, jednak jego uderzenie zatrzymał bramkarza Chelsea. Chwilę później wszyscy kibice zgromadzeni na Stamford Bridge oraz przed telewizorami zastanawiali w jaki sposób po genialnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Johnowi Stonesowi udało się nie umieścić piłki w bramce strzeżonej przez Courtoisa.

Dzisiejsza porażka z Chelsea ma bardzo gorzki smak. Nie tylko dlatego, że Obywatele po raz kolejny nie byli w stanie odpowiednio zareagować na boiskowe wydarzenia, lecz dlatego, że przekreśla ona szansę Manchesteru City na dogonienie w ligowej tabeli Londyńczyków, a tym samym zamyka im drogę do mistrzowskiego tytułu.

Na plus należy zdecydowanie zapisać występy rzadko podnoszących się z ławki rezerwowych Delpha oraz Kompany’ego. Dali z siebie 100% i ciężko dopatrywać się ich winy przy obu straconych przez The Citizens bramkach. W meczu z Chelsea zawiódł przede wszystkim atak. Obywatele długimi fragmentami meczu byli kompletnie bezradni w kreacji, co przełożyło się na wynik końcowy. No cóż, żegnajcie marzenia o mistrzostwie.

Chelsea FC – Manchester City 2:1
1:0 Hazard 10′
1:1 Aguero 26′
2:1 Hazard 35′

Chelsea FC: Courtois; Zouma, David Luiz, Cahill, Azpilicueta, Kante, Fabregas (Willan 86′) Alonso; Pedro, Hazard (Loftus-Cheek 90′) Diego Costa

Manchester City: Caballero, Clichy, Stones, Kompany, Fernandinho, Delph, Sane (Nolito 85′), Silva, De Bruyne (Sterling 79′), Navas, Aguero

Żółte kartki: Chelsea- Kante(93′) Manchester City- Clichy(52′), Delph(77′), Kompany(83′)

Zmiany: Chelsea-Matic(46′ zouma), Willian(81′ Fabregas), Loftus- Cheek(90′ Hazard); Manchester City- Sterling(79′ de Bruyne), Nolito (85′ Sane)