Etihad Stadium
fot. www.mancity.com

Choć wielu kibiców z błękitnej części Manchesteru już świętuje jeden z najlepszych sezonów w historii klubu z Etihad, Vincent Kompany tonuje te nastroje i podkreśla, że dopiero teraz Manchester City wskakuje na tory prowadzące do osiągnięcia postawionych przed sobą celów.

Kompany dołączył do drużyny Obywateli w 2008r. i można powiedzieć, że jest jedynym piłkarzem w szatni, który był świadkiem zarówno wzlotów, jak i sromotnych upadków Manchesteru City. Z klubem z błękitnej części Manchesteru sięgnął dwukrotnie po mistrzostwo Premier League, zdobył trzy puchary Ligi Angielskiej oraz raz celebrował zwycięstwo w finale Pucharu Anglii. Razem z nim w składzie drużyna z ligowego „przeciętniaka” zamieniła się w ekipę regularnie występującą w Lidze Mistrzów.

Zdaniem Belga, transformacja zespołu, którą rozpoczęli Roberto Mancini oraz Manuel Pellegrini wchodzi właśnie w kluczową fazę.

– Obecnie jesteśmy świadkami pierwszych lat czegoś, w co zamierzali oni przetransformować ten klub– mówi w wywiadzie dla The National kapitan Manchesteru City.

– Dla mnie bycie częścią całego tego procesu jest czymś naprawdę wartościowym. Wylewasz wiele krwi, potu i łez, by osiągnąć ten cel. Chcesz być obecny przy początku lepszych czasów dla tej drużyny. Jestem bardzo szczęśliwy, że moje ciało, mentalność pozwoliły mi pozostać tutaj, reprezentować ten klub i rywalizować z tymi ludźmi każdego dnia.

– Cieszę się tym bardziej z uwagi na mój 10-letni staż w tym klubie, to oczywiste.

Obywatele są o krok od zapewnienia sobie tytułu mistrzów Anglii, zaś w Lidze Mistrzów awansowali do ćwierćfinału, w którym zmierzą się z Liverpoolem, jednak zdaniem Kompany’ego dopiero w tej chwili rozpoczyna się zasadnicza faza sezonu dla Manchesteru City, który do każdego spotkania podchodzi z taką samą powagą.

– Wszystko zależy od głodu zwycięstwa tych gości. Jeśli utrzymają tak wysoka formę i zaangażowanie, to wciąż będzie ich to napędzało do udoskonalania swojej gry i nie ma żadnych granic co do tego, jak dobra może być ta drużyna.

– Mam wystarczająco dużo doświadczenia by wiedzieć, że należy poczekać do następnego presezonu, kiedy każdy będzie miał wreszcie trochę wakacji i czasu na celebrację zdobytych trofeów, zwłaszcza jeśli wygrasz ligę lub inne puchary i dopiero wówczas zobaczyć, czy głód zwycięstwa wciąż jest obecny w oczach zawodników.

– Tak więc jeśli w trakcie przyszłego presezonu oni wrócą i będziemy podążać dalej tą samą drogą i prezentować identyczną postawę, to wtedy będę spokojny o to, co ta drużyna może jeszcze osiągnąć