José Mourinho udzielił obszernego wywiadu, w którym opowiedział o powrocie do Realu Madryt, relacjach z byłymi klubami i zmianach w futbolu. W przyszłym tygodniu trener ponownie odwiedzi Rzym, gdzie jego zespół zmierzy się z Romą w Lidze Mistrzów.
Powrót do Realu Madryt i zmiany w futbolu
Mourinho przyznał, że pogłoski o jego powrocie do Realu pojawiły się, zanim ktokolwiek nawiązał z nim kontakt. W tamtym czasie pracował w Benfice i był przekonany, że zostanie w klubie na dłużej. „Byłem szczęśliwy. To wyjątkowy dla mnie klub, dziesięć minut od mojego domu – coś, co nie zdarzyło mi się od 20 lat” – wspominał.
Plotki zaczęły krążyć po zmianie trenera w Realu w trakcie sezonu i objęciu zespołu przez Álvaro Arbeloę. Mourinho nie brał ich jednak na poważnie. „Pomyślałem: »To nie może być prawda«. Byłem w Benfice, myślałem o Benfice i jej przyszłości” – powiedział.
Trener nie uważa, że futbol stale ewoluuje. Jego zdaniem zmiany mają raczej charakter cykliczny, a współczesne drużyny dysponują znacznie większymi zasobami niż dawniej. Zwrócił uwagę na rozbudowane sztaby i liczne grupy pracowników podróżujących z zespołami. „Ale czy wszyscy są potrzebni? Po prostu prezes za nich płaci” – zauważył.
Mourinho mówił też o krótszej karierze trenerów. Jego zdaniem szkoleniowcy szybciej trafiają na szczyt, ale równie szybko mogą z niego zniknąć. Wspominał spotkania UEFA, w których uczestniczyli między innymi Alex Ferguson, Fabio Capello, Giovanni Trapattoni, Marcello Lippi i Arsène Wenger. Podkreślił, że dzisiejsi trenerzy reprezentują inny typ szkoleniowców, choć nie oznacza to, że są gorsi.
Zmienił się również sposób gry. Mourinho przypomniał, że studiował włoski futbol, by lepiej zrozumieć obronę strefową, podczas gdy obecnie częściej stosuje się krycie indywidualne. „To nie ewolucja, tylko transformacja” – ocenił.
Manchester City, sędziowie i Carlo Ancelotti
Odnosząc się do postępowania dotyczącego Manchesteru City, Mourinho zażartował, że na ostateczne rozstrzygnięcie trzeba będzie długo poczekać. „Teraz zapadnie wyrok, a za rok będzie odwołanie. My dwaj, mając około 60 lat, musimy mieć szczęście, żeby doczekać ostatecznej decyzji” – powiedział.
Zapytany o relacje z sędziami, stwierdził, że źródłem problemów jest raczej pech związany z klubami, które obejmuje. Wspomniał między innymi o sprawie Negreiry, która – jak zaznaczył – była ważnym tematem w Realu, choć wówczas nie była szeroko znana.
Mourinho ciepło wypowiedział się o Carlo Ancelottim. Opowiedział, że były trener Realu chciał odwiedzić zawodników i dowiedzieć się, jak czują się Vinícius Júnior, Rodrygo, Éder Militão oraz kontuzjowany wówczas Endrick. „Ale przecież jesteś chory, Carlo! Taki właśnie jest Carlo” – relacjonował Mourinho. Żartował też, że w klubowych korytarzach wszędzie widzi zdjęcia Włocha.
Wyjątkowa więź z Romą
Mourinho powiedział, że z większością byłych klubów łączą go szczególne relacje. Wyjątkiem jest Tottenham, z którym pracował w czasie pandemii COVID-19, gdy brakowało kontaktu z kibicami, a stadion często pozostawał pusty. Wspomniał także, że w Fenerbahçe spędził zaledwie 13–14 miesięcy. Pozostałe kluby, jak podkreślił, zawsze traktował jak dom.
Rozstanie z Romą było dla niego bolesne. Mourinho zaznaczył, że nie zamierza krytykować klubu ani jego władz. „Kiedy odchodzę, robię to z czystymi rękami i poczuciem, że to na zawsze będzie mój dom” – powiedział. Dodał, że podobnie odbiera powrót do Realu: „Trzy lata tutaj są jak 30 lat”.
Portugalczyk wspominał finał Ligi Europy w Budapeszcie w 2023 roku, w którym Roma przegrała z Sevillą po rzutach karnych. Po powrocie z wakacji czuł się – jak stwierdził – „jak martwy”, między innymi z powodu kary UEFA związanej z wydarzeniami na lotnisku po meczu. Podkreślił, że jego odpowiedzialność dotyczyła obrażania sędziego na parkingu, a nie zachowania kibiców.
Mourinho przyznał, że rozstanie z Romą go zabolało. Przypomniał, że w dniu jego przyjazdu witały go tysiące kibiców, choć nie zdążył jeszcze niczego osiągnąć. „Walczyłem dla tifosich, dałem z siebie wszystko. Wygraliśmy turniej, taki jak Liga Konferencji, co dla klubu, który nie zdobywa wielu trofeów, ma ogromne znaczenie” – powiedział.
Trener nie zgodził się z określeniem, że jest drugim po Francesco Tottim największym idolem kibiców Romy. „Francesco jest nietykalny. Nie czuję się blisko niego ani nie uważam, że zajmuję drugie miejsce w sercach ludzi” – zaznaczył. Dodał, że jego więź z fanami w dużej mierze określił finał Ligi Europy.
Przed powrotem do Rzymu Mourinho spodziewa się przede wszystkim szacunku, a nie przyśpiewek czy transparentów. „Po raz pierwszy będę tam bez wsparcia kibiców Romy” – zauważył.
O zwolnieniu i sprawie Prestianniego z Viníciusem
Mourinho nie chciał szczegółowo opowiadać o okolicznościach zwolnienia z Romy. Powiedział, że nie lubi ujawniać prywatnych spraw, a o całej sytuacji nigdy wcześniej nie mówił. Zapewnił, że gdyby spotkał Dana Friedkina, przywitałby się z nim bez problemu. „Pamiętam tę historię, ale ona mnie nie dręczy” – dodał.
Odnosząc się do sprawy Gianluki Prestianniego i Viníciusa Júniora, Mourinho określił ją jako bardzo delikatną i trudną. Zaznaczył, że Prestianni został zawieszony z innego powodu niż rasizm, a on sam znalazł się pod presją opinii publicznej. „Masz zawodnika, który mówi: »To nieprawda«. Nikt nie ma dowodów, że to prawda. Nie możesz zająć stanowiska” – powiedział.
Trener podkreślił, że w tej sytuacji poznał obu zawodników i określił ich jako „wspaniałego chłopaka” oraz „idealnego chłopaka”. Dodał, że zarządzanie całą sprawą było bardzo trudne.
Plany na przyszłość
Mourinho zapowiedział, że zamierza pracować tak długo, jak pozwoli mu zdrowie. Mówił również o wyjątkowym szacunku, jakim Real Madryt darzy osoby zasłużone dla klubu, oraz o silnych więziach z byłymi zespołami. Wyjątkiem pozostaje Tottenham, z którym – ze względu na okoliczności pandemii – nie zbudował podobnej relacji.
Przed wizytą w Rzymie szkoleniowiec wróci więc do miasta, z którym łączy go bolesne rozstanie, sukces w Lidze Konferencji i szczególna więź z kibicami.



