Etihad Stadium
fot. www.mancity.com

Zawodnicy Manchesteru City będą mogli cieszyć się tegorocznymi świętami Bożego Narodzenia jeszcze mniej niż zwykle: w ciągu 46 godzin mistrzowie Anglii będą zmuszeni rozegrać dwa ligowe spotkania, czego kompletnie nie potrafi zrozumieć szkoleniowiec Obywateli Pep Guardiola.

– Może stacje telewizyjne sympatyzują z niektórymi klubami? – z dużą dawką ironii skomentował w piątek zaistniałą sytuację 48- letni Hiszpan, wskazując przy tym na niekorzystny dla swojej drużyny układ gier w porównaniu z Liverpoolem.

– Ale tak to jest. Zawsze jest tak samo, odkąd tutaj przyszedłem. Szefami są kanały telewizyjne, tu nie chodzi o nas. Piłkarze nie będą mogli się w pełni zregenerować. Martwię się o nich. Wiem, że to jest biznes, lecz ludzie nim kierujący nie dbają o graczy. Jesteś kontuzjowany? OK, dawać następnego. Tak to działa.

Manchester City 27 grudnia o 20:45 zmierzy się w wyjazdowym meczu z Wolverhampton Wanderers, by po niespełna 46 godzinach ponownie wybiec na boisko w spotkaniu przeciwko Sheffield United.

Na pytanie dziennikarzy: jak przygotować drużynę w tak krótkim czasie do kolejnego meczu, menedżer The Citizens również znalazł odpowiednio sarkastyczną odpowiedź:

– Wsadzić piłkarzy do lodówki. Nie żartuję. Idź do domu, otwórz lodówkę i wejdź do niej na 48 godzin. Gdy otworzę lodówkę, żeby zrobić sobie omlet, to może wtedy będę mógł z nimi porozmawiać. Wcześniej nie.

W przeciwieństwie do City Liverpool gra najpierw 26 grudnia o 21:00 z Leicester, a dopiero 3 dni później 29 grudnia o 17:30 z Wolverhampton. Jürgen Klopp nie chce jednak słyszeć o rzekomym według niego uprzywilejowaniu drużyny z Merseyside – wręcz przeciwnie, ponieważ Liverpool zagra o jeden mecz więcej od Obywateli.

– Jak możemy być uprzywilejowani? – zapytał Klopp, który ze swoją drużyną wybierze się w podróż do Kataru jako zwycięzca Ligi Mistrzów na klubowe mistrzostwa świata.

– Zasadniczo przy takim natłoku gier, dodatkowy mecz pod koniec roku jest niepotrzebny, ale jakoś sobie poradzimy, bo musimy. Niemniej jednak jestem całkowicie po stronie City. W ciągu 46 godzin nie powinno się rozgrywać dwóch spotkań. Mimo wszystko nie będziemy mieli z tego żadnych korzyści, nie jesteśmy uprzywilejowani.