Pep Guardiola
fot. www.mancity.com

Szkoleniowiec Manchesteru City, Pep Guardiola stwierdził, że nigdy nie narzekał na transfery klubu, w którym pracował, ponieważ wyrażał przekonanie, że jego zadaniem jako trenera jest dostosowywanie się, aby wydobyć jak najwięcej z graczy, których ma do dyspozycji.

Wypowiadając się na konferencji prasowej przed sobotnią potyczką z Tottenhamem Hotspur na Etihad Stadium, Guardiola przyznał, że Harry Kane był letnim celem klubu, ale zaznaczył, że nie zawiódł się i nie ma problemu z przystosowaniem się do gry bez środkowego napastnika od czasu odejścia Sergio Aguero.

– Chcę coś powiedzieć i być jasnym – nigdy nie zawiodłem się w mojej karierze trenerskiej na klubie i tym, co robi na rynku transferowym – powiedział Guardiola, zapytany na swojej przedmeczowej konferencji prasowej, czy nieudana próba pozyskania napastnika była dla niego niepowodzeniem.

– Nigdy nie rozpalam ognia, ponieważ reprezentuję klub, a klub jest zawsze poza mną. Próbowaliśmy pozyskać napastnika, ale było to trudne do zrobienia, ponieważ Tottenham dał jasno do zrozumienia, że ma inne plany.

– Teraz ludzie mówią, że brak napastnika nie zaszkodził nan. Harry Kane nie przyszedł i wszystko idzie dobrze, ale nie wiedziałem o tym, kiedy przegraliśmy z Tottenhamem w pierwszym meczu i kiedy przegraliśmy z Leicester mecz o Tarczę Wspólnoty.

– Jeśli mamy odpowiedniego napastnika, gramy z napastnikiem, ale ze względu na jakość, jaką mamy, dostosowujemy się. Szczerze mówiąc nie jest to problem.

– W moim pierwszym sezonie grałem z Oleksem Zinchenko i Fabianem Delphem – typowym numerem 10 – na lewej obronie. Jaki jest problem? Nie prosiłem go, żeby szedł do przodu lub do tyłu jak typowy lewy obrońca. Dostosowywałem się do ruchów, których potrzebowaliśmy w grze.

– Klub jest poza wszystkimi i wiem, że klub robi wszystko, aby mi było najlepiej. Kiedy przegrywamy, jest nam smutno, ale nie wskazujemy i nie mówimy, że to Twoja wina.

– Uwielbiam pracować w ten sposób, ponieważ każdy wie, że jeśli pójdzie źle, podamy sobie ręce i zerwiemy relacje, ponieważ nie jestem wystarczająco dobry, aby wznieść zespół na wyższy poziom. Nie czuję jednak, że mówią o mnie źle kiedy mam złe wyniki.

– Jesteśmy smutni, źle śpimy, a potem staramy się robić wszystko lepiej. Dlatego jestem tutaj szczęśliwy.

Źródło: www.mancity.com