Fernandinho
fot. www.mancity.com

Pomocnik Manchesteru City, Fernandinho zdradził, że obecna sytuacja na świcie oraz w piłce nożnej sprawiła, że zdał sobie sprawę jak bardzo tęskni za rozgrywaniem spotkań piłkarskich oraz spotkaniami z kolegami z zespołu.

Brazylijczyk przebywa obecnie wraz z rodziną w swoim domu Brazylii, gdzie czeka na informacje dotyczące dalszych losów rozgrywek Premier League.

– Bardzo brakuje mi piłki nożnej i nie tylko. Brakuje mi również spotkań z kolegami z drużyny, personelem i wszystkimi ludźmi w klubie – zdradził były zawodnik Szachtara Donieck.

– Tęsknię za przyjazdem do klubu rano i rozmową ze wszystkimi w kuchni. To trudny czas dla wszystkich i czuję to teraz, ponieważ naprawdę tęsknię za wszystkimi.

Zapytany, jakich aspektów życia w Manchesterze City najbardziej mu brakuje, reprezentant Brazylii wskazał normalną, codzienną interakcję z kolegami z drużyny i resztą personelu klubu.

– Naprawdę tęsknię za sesjami treningowymi, relacjami z kolegami z zespołu i personelem, czasem przed treningiem rozmawiasz z fizjoterapeutą, czasem z kolegami w kuchni po śniadaniu, a nawet na boisku przed rozpoczęciem treningu.

– Każdy z nas żyje inaczej, więc teraz jesteśmy odizolowani z dala od wszystkich. Wykonujesz kilka połączeń telefonicznych i wideo, ale to nie to samo.

– Kontaktujemy się z pracownikami klubu, którzy przesyłają nam plany dotyczące tego, jakie ćwiczenia musimy wykonać. Czasami wyjmuję piłki, czasem odpoczywam, ale przez większość dni ćwiczę.

– Czasami mamy konferencję wideo z pracownikami klubu i sesję szkoleniową. W ten sposób staramy się zachować formę, ale to oczywiście nie to samo.

– Przed zamknięciem granic Wielkiej Brytanii poprosiłem o pozwolenie na podróż do Brazylii, aby spędzić ten trudny czas z rodziną. Klub pozwolił mi wyjechać i jestem tutaj, w północno-wschodniej Brazylii. Mamy tutaj dom z miejscem dla dzieci i spędzamy ten czas tutaj. Teraz spędzam więcej czasu z dziećmi, moją żoną i rodziną, a to inna sytuacja.

– Przez większość czasu jesteś nieobecny i musisz podróżować. Czasami śpisz w domu dwa lub trzy dni w tygodniu, ponieważ przez większość czasu jesteś nieobecny (grasz). Teraz spędzam siedem dni w tygodniu w domu, więc odkrywam nowe życie. Cieszę się tym czasem. Moja córka pomogła mi przez kilka pierwszych dni, a teraz mój syn też mi pomaga. To najlepszy sposób na pracę i utrzymanie szczęścia.

– Moja córka ma trzy lata, a mój syn dziesięć lat. W przyszłości mogą grać w piłkę nożną, jeśli chcą. Mają moje pełne poparcie, ale co najważniejsze, chodzą do szkoły, a potem przekonamy się, czy będą grać w piłkę, czy nie, ale to będzie ich decyzja.

Źródło: www.mancity.com