Etihad Stadium
fot. www.mancity.com

Nigdy dotąd w swojej trenerskiej karierze Pep Guardiola nie rozpoczął gorzej sezonu. Katalończyk ze swoim Manchesterem City ma ją już osiem punktów straty do niepokonanego lidera FC Liverpool. Takiej straty punktowej na samym początku rozgrywek 48- latek nie doświadczył ani z prowadzoną przez siebie Barceloną, Bayernem Monachium ani z The Citizens.

Sam charyzmatyczny 48- latek często posługuje się mottem: „Ligę wygrywa się w ostatnich ośmiu meczach i przegrywa w pierwszych ośmiu”. Podążając tym tropem, można odnieść wrażenie, że dla Guardioli mistrzostwo Anglii jest już stracone.

Trzy powody kryzysu Manchesteru City

  • Relacje z piłkarzami

Latem Pep Guardiola miał plan. Postanowił nie rządzić twardą ręką, nie wytykać mikroskopijnych błędów swoim podopiecznym, a skupić się jedynie na pozytywach. Menedżer Obywateli przeczuwał, że jeśli się nie zmieni, mogą wystąpić problemy, ponieważ prowadzony przez niego zespół już praktycznie czwarty sezon gra tymi samymi graczami i tymi samymi metodami.

Guardiola chciał się upewnić, że mimo zmiany podejścia nadal posiada niezbędny do odnoszenia sukcesów autorytet. Nic z tego. Po dwóch porażkach „nowe otwarcie” czy jak kto woli, nowa strategia Katalończyka utknęła w martwym punkcie. Dlatego szybko postanowił odstąpić od swojej koncepcji i powrócić do dawnego stylu prowadzenia drużyny przynoszącego sukcesy.

Jak donosi brytyjska prasa, Guardiola jest już w konflikcie z kilkoma piłkarzami w tym z kapitanem drużyny Davidem Silvą (33). Trener mocno skrytykował Hiszpana w szatni, wymagając od niego między innymi większego zaangażowania i motywacji na boisku.

  • Kontuzje

Goalkeeper Obywateli Ederson (26), przyznał, że absencja kontuzjowanego Aymerica Laporte (25) jest ogromnym osłabieniem drużyny w walce o powtórzenie sukcesu z ubiegłych dwóch sezonów. Francuski obrońca doznał urazu pod koniec sierpnia w zwycięskim meczu z Brighton, a jego powrót na boisko spodziewany jest dopiero w 2020 roku.

W meczu z Norwich urzędujący mistrzowie Anglii doznali pierwszej bolesnej porażki, a na domiar złego, urazu w tym starciu doznał inny środkowy defensor Obywateli John Stones (25). Na szczęście wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że reprezentant Anglii na stadiony Premier League wróci już po przerwie spowodowanej meczami międzynarodowymi.

Obu kontuzjowanych etatowych środkowych obrońców godnie zastąpić miała para Otamendi (31) Fernandinho (34). Wymuszony eksperyment, co pokazują ostatnie mecze City, okazał się częściowym nieporozumieniem. O ile popularny Ferna w dużej mierze wywiązywał się ze swoich obowiązków, o tyle postawa i forma Argentyńczyka pozostawiała, delikatnie mówiąc… wiele do życzenia.

Ederson: „Drużynie jak nasza bardzo trudno jest w pełni zrekompensować takie straty, szczególnie w przypadku, gdy dotyczą one zawodników grających na tej samej pozycji. Wszyscy znamy niesamowitą wartość dla zespołu Aymerica Laporte, wiemy jakie umiejętności posiada w konstruowaniu gry, wszyscy za nim tęsknimy”.

Boleśnie odczuwalny jest również brak przewlekle kontuzjowanego Leroy’a Sane (23), (wiązadło krzyżowe). Mimo tego, że reprezentant Niemiec najczęściej wcielał się w rolę Jokera, to był on w stanie w każdym momencie sprawić niespodziankę i jedną nieszablonową akcją odwrócić losy meczu.

  • Transfery

Po odejściu Vincenta Kompanego, odpowiedzialni za transfery działacze City nie zadbali o sprowadzenie w jego miejsce piłkarza o podobnych lub wyższych umiejętnościach. Owszem, brano pod uwagę kilka nazwisk, ale najpoważniejszym kandydatem do zastąpienia wieloletniego kapitana drużyny z Etihad Stadium był Harry Maguire (26). Szybko jednak okazało się, że 87 milionów euro to inwestycja, na którą Manchesteru City po prostu nie stać. Ostatecznie były już zawodnik Leicester podpisał kontrakt z Manchesterem United.

Brak Belga odczuwalny jest nie tylko w kwestii czysto sportowej. Drużynie Guardioli brakuje prawdziwego lidera na boisku i poza nim. Taką postacią był właśnie Kompany. Pełniący obecnie rolę kapitana David Silva nie ma takich samych cech i charyzmy.  

Swoich pełnych umiejętności nie pokazał jeszcze sprowadzony latem z Atletico Madryt Rodrigo. 23- latek, mający zastąpić w defensywnej pomocy wiekowego już Fernandinho potrzebuje jednak trochę czasu, by zaaklimatyzować się w drużynie, poznać jej styl gry i przystosować się do realiów Premier League.