Sergio Aguero
fot. www.mancity.com

Manchester City przegrał z Manchesterem United 0:1 w rewanżowym spotkaniu półfinału Pucharu Ligi Angielskiej.

Bramkę na wagę zwycięstwa Manchesteru United zdobył w 35. minucie meczu Nemanja Matic.

Pomimo porażki, drużyna Pepa Guardioli zagra w finale rozgrywek dzięki wygranej w pierwszym spotkaniu 3:1.

Rywalem Manchesteru City w finale rozgrywek będzie Aston Villa, która okazała się lepsza od Leicester City.

Manchester City – Manchester United 0:1 (0:1)
0:1 Matić 35′

Żółte kartki:
Manchester City: Rodri, Otamendi
Manchester United: Matić

Czerwona kartka:
Manchester United: Matić 76′ (druga żółta kartka)

Manchester City: Bravo – Walker, Rodri, Otamendi, Cancelo – De Bruyne (90′ Stones), Gundogan, Bernardo Silva – Mahrez (68′ David Silva), Aguero (90+3′ Gabriel Jesus), Sterling

Manchester United: De Gea – Lindelof, Maguire, Shaw (79′ Mata) – Wan-Bissaka, Fred, Matić, Williams – Lingard (65′ Pereira) – Greenwood (46′ James), Martial

Źródło: www.manchestercity.pl

7 KOMENTARZE

  1. Fakty sa takie, że oczywiście zagramy w finale, jestesmy nawet zdecydowanym faworytem….
    Ale to nie zmienia faktu, że gramy niepewnie w obronie i nieskutecznie w ataku…

    Jeżeli do 30 minuty nie prowadzimy 2-0, to na ogół pierwsza kontra przeciwnika oznacza pierwszą bramkę..! 🙁 Potem się szamoczemy, stwarzamy sytuacje i nic z tego nie wynika.

    Latem muszą być zmiany w kadrze.! Chodzi o dopływ swieżej krwi, wzrost rywalizacji…i eliminację tych co się juz graniem dla City znużyli…

  2. Mecz którego nie mieliśmy prawa przegrać ale to robimy.. Frustrujące jest to że 2 raz w krótkim czasie United na naszym boisku nas ogrywa. Fatalna skuteczność, złe decyzji pod bramką rywali jak ta D.Silvy co było kuriozum, świetny De Gea, 2 gole przy niedużym spalonym i przegrywamy po nieco przypadkowej bramce. W obronie moim zdaniem zagraliśmy wczoraj dobrze, zupełnie inaczej niż w ligowym starciu, tu jedna źle wybita piłka pod nogi Matica i strzał nie do obrony zabiera czyste konto. Poza tym United w zasadzie nic sobie nie stworzyło.

    Wynik jednak jest jaki jest, chciałoby się wierzyć że limit nieskuteczności i pecha mamy w sezonie za sobą ale tak nie jest. Teraz trudny mecz w niedzielę i liczę że zagramy tak by o wczorajszym meczu się już nie pamiętało.

  3. Ta drużyna ma problem z grą pod presją. Wydaje mi się, że częste wygrane czterema, pięcioma czy sześcioma bramkami stworzyło wśród graczy City podświadomość, że „zawsze będzie gładko, łatwo i przyjemnie”. Tymczasem gdy jakaś drużyna strzeli nam pierwszą bramkę, to zaczyna się nerwowka.

  4. Wczorajszy awans z powodu prestiżowej porażki z United przyjąłem beznamiętnie. Oczywiście była radość, ale bardzo, bardzo stonowana. Mieliśmy ich rozniesc, a nie dość, że przegraliśmy do zera, to jeszcze kilku piłkarzy zrobiło wszystko by człowieka pod*urwic. To co ostatnimi czasy wyprawia np. Sterling, to się w głowie nie mieści. Nie można marnować za każdym razem okazji strzeleckich, bo ciężko pracuje na nie cała drużyna. Gdy grasz zaś z murarzami, tak jak wczoraj, to jest tym ciężej o klarowne sytuacje, więc trzeba podwójnie doceniać wagę sytuacji bramkowej. Słowem- przez naszą nieskuteczność byliśmy bardzo blisko odpadnięcia

  5. Ja nie wyobrażam sobie że gramy z realem i taki sterling silva czy gundogan marnują takie setki. To jest kryminał. Najdrożej piłkarze w ataku A nie strzelają goli w których taki vardy ings czy rashford strzelają za każdym razem . A sterling potrzebuje 5 kontr żeby wsadzić jedna . Już pół roku wcześniej się cieszyłem że to już kiler z pierwszej ławki A tu się okazuje że wraca gość z pierwszego sezonu tylko droższy i z większą wypłata

  6. Też mam takie wrażenie że nikt nie może strzelać z przed pola karnego. Tyle okazji A ta piłka krąży od jednego do drugiego jakby ktoś bal się odpowiedzialności za oddany strzał. A ma kto uderzać Kevin nawet rodri pokazał że może gundo i silva też technicznie ale nikt nie strzela . A co powiecie na wypowiedź pepa o grealishu , że ten jest jego wielbicielem