Etihad Stadium
fot. www.mancity.com

Latem cała piłkarska Europa żyła rzekomym transferem Leroy Sane do Bayernu Monachium. Próba pozyskania przez Bawarczyków 23- letniego byłego zawodnika Schalke 04 Gelsenkirchen spełzła na jednak na niczym. Jednym z powodów takiego obrotu sprawy była kontuzja kolana, której skrzydłowy doznał w jednym z ligowych meczów i która wykluczyła go z gry na kilka miesięcy. Wydaje się jednak, że karuzela transferowa z udziałem Sane zaczyna kręcić się na nowo.

Jak dowiadujemy się z niemieckiego bulwarowego dziennika „Bild”, Bawarczycy wcale nie zrezygnowali z reprezentanta Niemiec. Ta sama gazeta donosi o tajnym spotkaniu doradcy Bayernu Monachium Giovanniego Branchiniego i Davida Gardnera reprezentującego samego zawodnika. Spekuluje się, że na owym spotkaniu omawiana była kwestia przeprowadzki Sane z Etihad Stadium na Säbener Strasse.

Czy transfer ten dojdzie do skutku już w zimowym okienku transferowym? Nie wiadomo. Jedną z przeszkód może okazać się kwota, którą włodarze mistrzów Niemiec musieliby wyłożyć, chcąc zasilić swoje szeregi Leroyem Sane.

Z lektury „The Sun” dowiadujemy się bowiem, że kierownictwo City jest gotowe usiąść do stołu negocjacyjnego w sprawie przedwczesnego rozwiązania kontraktu ze swoim zawodnikiem tylko wtedy gdy, zarządzający klubem ze stolicy Bawarii wyłożą na stół bagatela…154 miliony euro (140 mln funtów).

Ostatnio pytany o ewentualny transfer Sane do Monachium dyrektor generalny Bayernu Karl-Heinz-Rummenigge podkreślił, że obecnie nie zajmuje się tą sprawą: Szczerze mówiąc, nawet nie zwracam na niego uwagi, ponieważ nie mówię publicznie o zawodnikach, którzy nadal mają ważny kontrakt z innym klubem. Na mocy statutu FIFA jest to niedozwolone i będę się tego zawsze trzymał.