Etihad Stadium
fot. www.mancity.com

Manchester City 0:0 Wolves

Finałowe spotkania Asia Trophy Premier League początkowo układało się dla The Citizens bardzo dobrze. Wilki nie były w stanie nawiązać walki i praktycznie nie zagrażały bramce Bravo. W pierwszej połowie City miało kilka okazji do objęcia prowadzania, najdogniejszą zmarnował Raheem Sterling, który przestrzelił, wywalczonego przez Sane karnego.

W drugiej połowie obraz gry był jeszcze bardziej zdominowany przez piłkarzy Guardioli, wysokie posiadanie piłki i liczne podanie nie przenosiły się jednak na sytuacje bramkowe. W międzyczasie Wolves zagroziło kilkoma kontrami i stałymi fragmentami, niewiele im zabrakło do objęcia prowadzenia. Z upływem czasu na boisku pojawiało się coraz więcej nowych zawodników, co znacznie zmniejszyło płynność gry. Ostatecznie nieco chaotyczna końcówka meczu nie wyłoniła zwycięzcy, więc obie drużyny musiały podjąć rywalizacje w serii rzutów karnych.

W dosyć rezerwowej jedenastce Manchesteru City zabrakło etatowych strzelców jedenastek, co przełożyło się na bardzo słabą postawę w konkursie. Tym razem Claudio Bravo nie był w stanie zrekompensować postawy kolegów z drużyny. Ostatecznie w 5. serii Rui Patricio bez większych problemów obronił strzał Lukasa Nmechy i zakończył marzenia Manchesteru City o triumfie w tym turnieju.

 

Najważniejszą informacją tego meczu był fakt kolejnego dobrego występu Rodriego. Piłkarz ten imponował już nie tylko grą defensywną, ale też świetnie sprawdził się w roli cofniętego rozgrywającego. Niestety ciężko wyciągnąć wnioski na temat innych piłkarzy, ponieważ dali nam zdecydowanie za mało przesłanek do jakichkolwiek wniosków. Warto wspomnieć jedynie o Angleino, który w 20-minutowym występie zaliczył kolejny poważny błąd w defensywie.