fot. www.mancity.com

Manchester City po raz siódmy w swojej historii, a trzeci raz z rzędu zdobył English Football League (EFL) Cup.

W decydującym finałowym meczu w obecności ponad 82 tys. widzów na słynnym stadionie Wembley w Londynie Obywatele pokonali 2:1 Aston Villę.

Cztery dni po pokonaniu Realu Madryt w Lidze Mistrzów podopieczni Pepa Guardioli nie mieli również litości dla beniaminka Premier League z Birmingham. Przez większą część spotkania urzędujący jeszcze mistrzowie Anglii zdominowali rywala, nie dając rywalowi dojść do głosu. Na efekty ogromnej przewagi SkyBlues kibice zgromadzeni na Wembley nie musieli długo czekać. Już w 20 minucie strzegącego bramki The Villans Nylanda z bliskiej odległości pokonał niezawodny w takich sytuacjach Sergio Agüero. Podaniem otwierającym drogę do bramki popisał się Phil Foden.
Druga bramka, której strzelcem okazał się Rodrigo padła z rzutu rożnego wykonywanego rzez Ilkaya Gündogana.

Gdy losy spotkania wydawały się już przesądzone, przy nie groźnie wyglądającej akcji Aston Villi koszmarnym, a wręcz kuriozalnym błędem „popisał” się John Stones. Kiks obrońcy City skrzętnie wykorzystali piłkarze z Birmingham, strzelając w 41 minucie kontaktowego gola.

Po pierwszej połowie na tablicy wyników widniało 2:1 dla faworytów.
Druga odsłona finałowego meczu przebiegała podobnie jak pierwsze 45 minut. Obywatele posiadali piłkę, lecz nie potrafili tego atutu zamienić na bramkę. Niewiele brakowało, by tuż przed końcem spotkania drużyna prowadzona przez Deana Smitha doprowadziła do wyrównania, ale wspaniałą paradą popisał się goalkeeper Obywateli Claudio Bravo, który zmierzającą do siatki piłkę po główce Björna Engels skierował w kierunku słupka.

Summa summarum w pełni zasłużone zwycięstwo Manchesteru City. Jest to pierwszy tytuł The Citizens w tym sezonie. Do zdobycia są jeszcze dwa, nie wliczając w to mistrzostwa Anglii.

Bramki: 41′ Samata (AV) – 20′ Agüero, 30′ Rodrigo (MCI)

Żółte kartki: 68′ Elmohamady (AV), 72′ Nakamba (AV), 90+2. Mings (AV) – 57′ Sterling (MCI), 60′ Rodri (MCI)

Aston Villa: Nyland – Guibert, Engels, Mings, Targett – Nakamba, Luiz – Elmohamedy (70′ Trezeguet), Grealish (C), El-Ghazi (70′ Hourihane) – Samata (80′ Davis).
Rezerwowi: Reina – Davis, Trezeguet, Hourihane, Konsa, Lansbury, Taylor.

Manchester City: Bravo – Walker, Stones, Fernandinho, Zinchenko – Gündogan (58′ De Bruyne), Rodri, D. Silva (C) (77′ B. Silva) – Sterling, Agüero (84′ Jesus), Foden.
Rezerwowi: Ederson – De Bruyne, Jesus, Mahrez, Mendy, Otamendi, B. Silva.

Źródło: www.manchestercity.pl

12 KOMENTARZE

    • Pod kątem naszego rewanżu też sobie zobaczyłem ten mecz i mam podobne odczucia. Real wykreował sobie bardzo dużo sytuacji, a ten wynik 2-1 dla Manchesteru City w pierwszym meczu to żadna przewaga. Wystarczy, że nam strzela 2 bramki i będzie trzeba im strzelić 4 gole

        • Oczywiście, że urządza nas każdy remis, ale dopiero po ostatnim gwizdku. Pamiętajcie, że z Monaco i Tottenhamem odpadalismy z Ligi Mistrzów przez zasadę podwójnych goli liczonych na wyjeździe, przy równej ilości strzelonych bramek w dwumeczu. Tak więc nie chciałbym 2-2 koło 80 minuty, bo to stapanie po bardzo cienkim lodzie. Jeden rzut rożny pod naszą bramką i nerwówka jak wczoraj z Villa. Z kolei dwie bramki przewagi na tym etapie gry na pewno zabiją już mecz, stąd pisałem o 4 golach ( w razie gdyby Real odpukac strzelił dwie ). Ogólnie żeby zachować bezpieczny rezerwuar to City powinien dążyć do wypracowania i utrzymania/ powiększania w meczu dwubramkowej przewagi. City rzadko kończy mecze remisem. Albo wygrywają albo przegrywają, więc granie na remis może mieć opłakane skutki

    • Bez przesady, z czym do ludzi w ogóle. Barca gra taki syf, że to się w głowie nie mieści. Grasz tak jak przeciwnik pozwala, a że barca wczoraj na drugą połowę została w szatni to tak wyglądał mecz. Co wczoraj Real zaprezentował? Jendo wielkie nic, 2 ich bramki to jakaś komedia… Oni w ogóle ataku nie mają, Vinicius to jeździeć bez głowy, o Benzynie itp. nie wspominam. Nasz atak i pomoc to lata świetlne przed nimi, niech tylko wpadną do nas i próbują grać tak otwarcie jak z Barca wczoraj to w moment będą mogli siępakować. Ewidentnie chyba nie doceniasz tego co my mamy: Bruyna, Sterlinga, Bernanda, Gundgogana, Silvy, Aguero, Jesusa itd., a teraz porównaj to z Realem: Vinicius, benzema, isco, valverde, casemiro, kroos, modric. I powiedz szczerze czy chociaż jednego od nas byś zamienił na kogoś z Realu? Wątpie, przecież tam tak bije przeciętnością albo starymi dziadami, którzy grają za zasługi, że głowa mała. Obstawiam, że w rewanżu dostaną 3-0 i tyle z tego będzie 🙂 Niech sie skupią lepiej na lidze

      • Ależ doceniam nasze formacje ofensywne. Tylko głupi by tego nie zrobił. Uważam wręcz, że z całej stawki Champions League mamy najmocniejszą ofensywę z uwagi na ilość wartościowych graczy. Problem polega na tym, że nie da się tego samego powiedzieć o defensywie, co dobitnie podsumował Stones we wczorajszym meczu. Z Realem musimy więc strzelać, bo to potrafimy i w żadnym wypadku nie grać na remis ( na żadnym etapie gry )

        • Defensywa jest problemem, jeżeli bylibyśmy ciśnięci i zepchnięci do defensywy. Wierzysz, że Real nas zepchnie do defensywy na naszym stadionie z takimi graczami jakich mają? Nas trenuje Pep a nie Mourinho, także tutaj nie będzie żadnego murowania tylko walka by nastukować kolejne brameczki

          • Ranne zwierzę jest zawsze najbardziej niebezpieczne, a Real po pierwszym meczu jest takim rannym zwierzem i nie będzie miał nic do stracenia. Oczywiście szybko możemy ich wyjaśnić, bo z kontry też gramy wyborowo, ale powtarzam- trzeba mieć się na baczności. W pierwszym meczu nie było widać jakiejś dysproporcji w którąś ze stron. Więcej dobrych momentów miał Manchester City, ale i Real miał swoje minuty

  1. Żeby nie było- jestem daleki od twierdzenia, że coś nam złego się stanie w kwestii ostatecznych losów dwumeczu z Realem, ale jednocześnie staram się mieć pokorę wobec dyscypliny jaką jest piłka nożna. Zbyt dużo widziałem, żeby nie dopuszczać niespodzianek. Przykład z ostatniej kolejki Premier League. Kto by pomyślał, że Liverpool dostanie 3 bramki od Watford, nie strzelając żadnej? A wczoraj, City miażdżyl przez większość meczu Aston Ville, a i tak trzeba było drżeć do ostatniej minuty czy nie będzie dogrywki. To jest piłka. Tu nic nie jest pewnego