Etihad Stadium
fot. www.mancity.com

Pomocnik Manchesteru City, Yaya Toure był niezadowolony faktem, że gol zdobyty w końcówce meczu ze Swansea City nie został przypisany na jego konto.

W drugiej minucie doliczonego czasu gry, doświadczony pomocnik uderzył w kierunku bramki strzeżonej przez Łukasza Fabiańskiego, ale piłka po drodze odbiła się jeszcze od Kelechiego Iheanacho, któremu przypisano trafienie.

– Kiedy oglądasz powtórkę akcji, widać jak zaraz po moim uderzeniu piłka zmierza do bramki. Myślę, że bramka powinna zostać przypisana na moje konto, ponieważ moją intencją było strzelenie bramki. Zobaczymy, jaki będzie ostateczny werdykt, ale jeżeli o mnie chodzi, to jest to mój gol – oświadczył stanowczo Toure.

Były zawodnik Barcelony stwierdził także, że zwycięstwo City w starciu ze Swansea jest bardzo ważne, ponieważ wywiera presje na Arsenalu i Leicester, które rozgrywają swoje mecze po Obywatelach.

– Naszym celem od początku był powrót na szczyt tabeli i wywarcie presji na Leicesterze i Arsenalu, którzy rozgrywają swoje mecze jutro.

– Myślę, że zwycięstwo z takim zespołem jak Swansea jest bardzo ważne. W środę daliśmy z siebie wszystko, aby pokonać Borussię i cieszymy się, że dziś także udało się zwyciężyć.

– Mamy wspaniałych zawodników, a każdy z nich jest bardzo dobry indywidualnie i zawsze wierzy w swoje umiejętności.

– Mieliśmy dziś pewne trudności, warunki do gry był ciężkie, ale jesteśmy bardzo zadowoleni z trzech punktów i powrotu na szczyt tabeli, nawet jeśli pozostaniemy tam tylko do niedzieli.