Pep Guardiola Joao Cancelo
fot. www.mancity.com

Jeszcze niedawno mianem piłkarza – scyzoryka opisywałem Bernardo Silvę. Faktycznie, Portugalczyk jest co najmniej użyteczny na kilku pozycjach, natomiast jest jeszcze jeden piłkarz, który ma wiele wspólnego z Bernardo, a jednym z podobieństw jest jego wszechstronność. Też Portugalczyk. Też wychowanek Benfiki. A obecnie uosobienie futbolu apozycyjnego w Manchesterze City Pepa Guardioli. Co stoi za życiową formą Joao Cancelo?

Nieudane początki

Gdy Cancelo przychodził na Etihad Stadium już był jednym z najlepszych bocznych obrońców na świecie. Przygoda w Juventusie była udana, w ostatnim sezonie zamienił się w najlepszego kolegę Cristiano Ronaldo, a do tego gra w Serie A pozwoliła znacznie mocniej skupić się nad poprawą gry w defensywie. Cancelo przyszedł do Manchesteru City jako promocja (30 milionów oraz Danilo), i choć wtedy wyglądało to na okazję klasy premium na rynku transferowym, po pół roku transfer ten był co najmniej niewypałem. Portugalczyk miał kłopoty z przystosowaniem się do systemu Guardioli. Nie on jeden z resztą miał z tym kłopoty: Riyad Mahrez, Leroy Sane czy nawet Rodri pokazują, że trzeba czasu by przyswoić sobie schematy w drużynie Manchesteru City. Nieznajomość boiskowych zasad skutkowała sporą niepewnością, a wiadomo, że jak człowiek jest niepewny to i decyzje nieodpowiednie. Wtedy jednak z pomocą przyszedł lockdown, który dał Cancelo więcej czasu na obejrzenie analiz taktycznych i zrozumienie stylu implementowanego przez Pepa na Etihad. Reszta? Chciałoby się powiedzieć, że jest historią, ale zanim to nastąpiło Guardiola postanowił zmienić nieco swój pomysł na futbol.

Z lewej obrony do środka

Każdy z kibiców Manchesteru City na myśl o tamtym wieczorze ma koszmary. Olimpique Lyon, ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Czy jest lepsza szansa, by przejść do półfinału Ligi Mistrzów po raz pierwszy za kadencji Guardioli? Prawdopodobnie nie. Wszystko jednak poszło nie tak, jak pójść powinno. Nie czas na to, by oceniać kto był temu winny, ale porażka z Lyonem poskutkowała zmianą u Pepa Guardioli. Od tamtego momentu Katalończyk postanowił postawić na defensywę.

W większości zespołów widać klarowny podział na piłkarzy, którzy mają licencję do tego, by przebywać dłużej na połowie rywali. Najczęściej jest to proporcja 5:5. Pięciu, którzy odpowiadają głównie za strzelanie goli i asystowanie (np. w Liverpoolu Alexander – Arnold, Robertson, Salah, Mane i Firmino) i druga piątka mająca za zadanie stanowić podporę dla reszty zespołu (w The Reds Fabinho, Matip, Van Dijk, Henderson i choćby Naby Keita).

W przypadku City doszło do zaburzenia takiej proporcji. Na początku poprzedniego sezonu ekipa The Cityzens miała spore problemy ze strzelaniem goli. Nigdy tak słabo pod względem ofensywnym nie wyglądało nie tylko City Guardioli, ale w ogóle jego zespoły. Stało się tak ze względu na zastosowanie tzw. „podwójnego piwota” w postaci Gundogana i Rodriego, którzy mieli grać obok siebie i nie pozwalać rywalom kontratakować. To w jakimś stopniu się udawało, ale w żadnym stopniu City nie miało z tego korzyści w ofensywie.

fot. www.tactical-board.com

Aż do meczu z West Bromwich Albion. Po remisie u siebie z beniaminkiem Pep stwierdził, że to nie ma sensu. Że nie poznaje swoich piłkarzy. Dlatego też wrócił do systemu, który stosował już w Manchesterze City, mianowicie do ustawienia „M-W”. To przesunięcie Cancelo do środka skutkowało przejściem Gundogana wyżej (co dało City mnóstwo goli, zwłaszcza na początku 2021 roku). Tak naprawdę to wtedy Cancelo zaczął być dla Manchesteru City kluczowy.

fot. www.tactical-board.com

Życiowa forma

Ale to, jak ważnym piłkarzem dla City Cancelo był jeszcze na początku tego roku w porównaniu z tym, jak wygląda to obecnie to nic. O ile w poprzednim sezonie Portugalczyk był swego rodzaju miłą niespodzianką, bo mało kto spodziewał się po nim aż takiej użyteczności w środku pola, o tyle teraz jest to po prostu kompletny zawodnik i – kto wie – być może najlepszy piłkarz w lidze? Oczywiście, zawsze najpierw będziemy patrzeć na liczby odnoszące się do goli i asyst, a tu wieść prym będą Salah, Ronaldo czy inni tego typu zawodnicy. Jednak jeśli spojrzymy na inne aspekty i statystyki liderem będzie jeden piłkarz.

Cancelo dla City (wszystkie rozgrywki):

863 podania 1.       w City
321 podań w ostatniej tercji boiska 1.       w City
21 wygranych pojedynków w powietrzu 1.       w City
61 wygranych pojedynków 1.       w City
26 strzałów 1.       w City
10 podań prostopadłych 1.       w City
126 podań w ostatnią tercję boiska 1.       w City
69 podań w pole karne rywali 1.       w City

 

Na tle całej Premier League z kolei Cancelo:

  • ma najwięcej podań w ostatnią tercję boiska.
  • największą liczbę zagrań w pole karne rywali (pierwszy Bruno ma o jedno takie podanie więcej).
  • Najwięcej podań progresywnych (zagrań do przodu).
  • Najwięcej kontaktów z piłką.
  • największą liczbę wprowadzeń piłki w ostatnią tercję boiska (po Allanie Saint – Maximinie).

Gdzie gra Cancelo?

A tak naprawdę najcięższym aspektem do opisu Cancelo jest to, gdzie gra Portugalczyk. Czy to jeszcze jest prawy obrońca, skoro głównie gra na lewej stronie defensywy? Czy to znaczy, że jest lewym obrońcą? Chyba nie, skoro ma i tak za zadanie schodzić do środka i tworzyć zabezpieczenie razem z Rodrim. Ale ciężko także jednoznacznie określić go mianem środkowego pomocnika, skoro jego heatmapa wygląda następująco:

fot. www.tactical-board.com

Uosobienie futbolu apozycyjnego

Tutaj chyba dochodzimy do klucza: Cancelo jest zwyczajnie uosobieniem futbolu kompletnie apozycyjnego. Nikt chyba lepiej nie obrazuje filozofii Pepa Guardioli od Joao Cancelo. Uniwersalność i bycie rzucanym po pozycjach to jedno, ale granie świetnie w każdym meczu to już kompletnie inna sprawa. 3 asysty z Club Brugge, 2 asysty w derbach Manchesteru, mnóstwo magicznych podań. Tylko on grał w każdym dotychczasowym meczu City od pierwszej minuty. To po prostu świetny piłkarz. Zagra dobrze. A na pytanie gdzie zagra dobrze odpowiedź jest tak naprawdę drugorzędna.

Źródło: www.manchestercity.pl