Leo Messi
fot. www.goal.com

Leo Messi, który w ostatnich dniach był intensywnie łączony z przenosinami do Manchesteru City, podjął decyzję odnośnie swojej przyszłości.

Argentyński napastnik kilka dni temu poinformował władze Barcelony, że zamierza wykorzystać klauzulę zawartą w swoim kontrakcie i chce odejść z katalońskiego klubu podczas letniego okienka transferowego. Faworytem do pozyskania Messiego był Manchester City, co potwierdzały kursy bukmacherskie. Ostatecznie temat spłonął na panewce, ale przeglądając inne zakłady związane z Manchesterem City warto skorzystać z etoto kod promocyjny, który potraja pierwszy depozyt.

Decyzja Messiego dotycząca odejścia z Barceony sprawiła, że wywiązał się spór pomiędzy nim, a władzami klubu, które nie chciały uznać ważności oświadczenia piłkarza, twierdząc że zostało ono złożone zbyt późno. Ostatecznie fakt ten zadecydował, że Messi pozostanie w Barcelonie.

– Będę kontynuował grę w Barcelonie i moje nastawienie nie zmieni się, chociaż bardzo chciałem odejść – powiedział Messi.

– Poinformowałem klub, w tym prezydenta, że chce odejść. Mówiłem mu to przez cały rok. Uznałem, że nadszedł czas, aby ustąpić.

– Uznałem, że klub potrzebuje więcej młodych, nowych zawodników i doszedłem do wniosku, że mój czas w Barcelonie dobiegł końca. Było mi bardzo przykro, ponieważ zawsze powtarzałem, że chcę tutaj zakończyć karierę.

– To był bardzo trudny rok, podczas którego wiele wycierpiałem na treningach, w meczach i w szatni. Wszystko stało się dla mnie bardzo trudne i nadszedł czas, kiedy rozważałem poszukiwanie nowych ambicji. To nie stało się ze względu na wynik meczu Ligi Mistrzów z Bayernem. Myślałem o tej decyzji od dawna.

– Powiedziałem o tym prezydentowi, który zawsze powtarzał, że pod koniec sezonu mogę zdecydować, czy chcę odejść, czy też zostać, a na koniec nie dotrzymał słowa. Przez cały rok mówiłem prezydentowi, że chcę odejść, że nadszedł czas, aby szukać nowych celów i nowych kierunków w mojej karierze. Cały czas mi powtarzał: Porozmawiamy, o tym, ale nie teraz.

– Wysłanie faksu było oficjalnym potwierdzeniem, że chcę odejść. Nie chodziło o to, żeby narobić bałaganu ani wystąpić przeciwko klubowi, ale żeby uczynić to oficjalnym, ponieważ moja decyzja została podjęta. Jeśli nie wysłałbym faksu, nic by się nie wydarzyło. Mówią, że nie powiedziałem tego przed 10 czerwca, ale byliśmy w połowie wszystkich rozgrywek i to nie był dobry moment.

– Dodatkowo prezydent zawsze powtarzał: Kiedy skończy się sezon, zdecydujesz, czy zostaniesz, czy odejdziesz. Nigdy nie ustalił żadnej daty, więc po prostu chciałem oficjalnie ogłosić, że nie będę kontynuować, kariery w Barcelonie. Nie chciałem zaczynać walki, bo nie chciałem walczyć z klubem.

– Bardzo mnie boli, że publikuje się fałszywe rzeczy na mój temat. Boli mnie również fakt, że ludzie zaczęli myśleć, że mogę wejść z Barceloną na drogę prawną, aby odnieść korzyści. Nigdy bym czegoś takiego nie zrobił. Chciałem odejść i miałem do tego pełne prawo, ponieważ tak wynikało z umowy. To nie tak, że odchodzę i koniec. Ta decyzja kosztowała mnie naprawdę dużo. Chciałem odejść ponieważ myślałem o szczęśliwym przeżyciu ostatnich lat w futbolu. Ostatnio nie znalazłem szczęścia w klubie.

– Zawsze stawiałem klub przed wszystkim innym. Miałem możliwość opuszczania Barcelony wiele razy. Każdego roku mogłem wyjechać i zarobić więcej pieniędzy niż w Barcelonie. Zawsze mówiłem jednak, że to mój dom i to właśnie czuję. Trudno było zdecydować i uzmysłowić sobie, że istnieje lepsze miejsce niż Barcelona. Czułem, że potrzebuję zmiany, nowych celów, nowych rzeczy.

Źródło: www.goal.com