Trent Alexander – Arnold
fot. www.liverpoolfc.com

Od kilku dni wiadomo, że w meczu z Manchesterem City w barwach Liverpoolu z powodu kontuzji nie pojawi się Trent Alexander – Arnold. Anglik przez ostatnie lata zasłynął jako jeden z najlepszych graczy The Reds, a przy tym jako prawdopodobnie stał się nową definicją prawego obrońcy. Co nieobecność Trenta oznacza dla obu ekip?

Strata w ofensywie

Nawet ślepy byłby w stanie dostrzec istotę Trenta Alexandra – Arnolda w maszynie Jurgena Kloppa. To przez prawą stronę Liverpoolu idzie większość ataków zespołu Kloppa (41%) i nie jest to sprawka świetnego Mohameda Salaha: tam właśnie operuje największy nieobecny meczu z Manchesterem City.

Bo, czy to się komuś podoba czy nie, Trent Alexander – Arnold to prawdopodobnie najlepszy prawy obrońca jeśli chodzi o ofensywę na świecie. Oczywiście, w obronie ma sporo niedociągnięć, ale tak naprawdę klasyfikowanie Anglika jako nominalnego obrońcy to spory błąd: jest on de facto wahadłowym. A tak naprawdę to najlepszy rozgrywający Liverpoolu i powód, dla którego Klopp nie potrzebuje ofensywnego środkowego pomocnika.

TRENT ALEXANDER – ARNOLD

Szanse stworzone 21      1.   w Premier League
Expected Assists 2,56      1.   w Premier League
Podania w final third 99      7.   w Premier League
Podania w pole karne rywala 68      1.  w Premier League
Podania do przodu 43      5.   w Premier League
Dośrodkowania (z gry) 26      4.   w Premier League

 

Ponadto Anglik – co by nie mówić o jego umiejętnościach gry w obronie – zebrał najwięcej piłek z całej drużyny Liverpoolu. Nikt nie przejął futbolówki tyle razy co najlepszy asystent drużyny The Reds. I oczywiście, Trent nie jest mistrzem gry w defensywie. Nie jest to Kyle Walker z kosmiczną siłą fizyczną czy Aaron Wan Bissaka, który jest nie do przejścia jeden na jeden. Ale nadal braki w obronie nie są aż tak widoczne przy tak wyeksponowanych atutach w ofensywie.

Kto za Trenta?

Zamiast Alexandra – Arnolda na prawej obronie Liverpoolu zapewne obejrzymy Jamesa Milnera albo Konstantinosa Tsimikasa. Jest to spora strata dla The Reds – nie ze względu na jakość następców Alexandra – Arnolda, a bardziej ze względu na jakość Anglika samą w sobie. Nie da się zwyczajnie zastąpić tak genialnego piłkarza jeden do jednego, ale trzeba przyznać, że Klopp przynajmniej w jakimś stopniu będzie musiał szyć. Czego jednak można spodziewać się po prawej obronie Liverpoolu pod nieobecność podstawowego prawego obrońcy The Reds?

James Milner – ciężko jest sobie wyobrazić, by Jurgen Klopp postawił na Tsimikasa. Z całym szacunkiem do Greka, który naprawdę świetnie wyglądał na początku sezonu, gdy zastępował na lewej obronie Andy’ego Robertsona, ale jest on piłkarzem wciąż niedoświadczonym. Bycie niedoświadczonym – to przeciwieństwo Jamesa Milnera. Były zawodnik Manchesteru City przez lata swojej kariery w Liverpoolu na 254 spotkania rozegrał tylko 137 w środku pola, czyli na swojej nominalnej pozycji. Poza tym często był wykorzystywany jako boczny obrońca i trzeba przyznać, że radził sobie on tam naprawdę dobrze. Być może nie najszybszy, być może nie najsilniejszy, ale z ogromną siłą doświadczenia i pasją. Anglik jako prawy obrońca w starciu choćby z Crystal Palace był w stanie schować do kieszeni Wilfrieda Zahę, a w starciu z Porto nie dał pokazać się najlepszemu zawodnikowi Smoków, czyli Luisowi Diazowi. Do tego Milner w ofensywie naprawdę daje co najmniej satysfakcjonujące liczby: w Lidze Mistrzów w barwach Liverpoolu ma on najwięcej asyst w historii (ex aequo ze Stevenem Gerrardem), a od początku sezonu 18/19 nikt w Champions League nie zaliczył tylu ostatnich podań co właśnie James Milner. Można mówić, że nie jest to najlepszy back-up dla Trenta Alexandra – Arnolda, ale z pewnością gwarantuje on solidność. I to on zapewne wystąpi na prawym boku obrony w starciu z Manchesterem City.

Co oznacza to dla Manchesteru City?

Przede wszystkim – nie wydaje mi się, by w przypadku zdrowego Trenta Jack Grealish wystąpiłby w pierwszym składzie. Jeśli o coś Pep Guardiola miał pretensje do Anglika (choćby w meczu z RB Lipsk), to była to gra w obronie. A tej w przypadku grającego Alexandra – Arnolda Grealish nie mógłby się wystrzec, każdy wie, jak groźny jest wychowanek Liverpoolu w ofensywie. Ale jako że Trenta nie ma, a jest James Milner – piłkarz solidny, ale umówmy się, że o ile za Alexandrem Arnoldem mógłby Grealish nie nadążyć, o tyle w przypadku Milnera aż tak źle nie będzie. Za to najdroższy piłkarz w historii Premier League będzie mógł częściej popisywać się swoimi umiejętnościami w ofensywie. A pod tym względem wygląda podobnie do nieobecnego Trenta Alexandra – Arnolda: jest topowy w lidze.

JACK GREALISH

Kluczowe podania 20       3.   w Premier League
Podania w pole karne rywali 15       4.   w Premier League
Shot-Creating actions 35       2.   w Premier League
Wprowadzenia piłki w pole karne rywala 35       1.   w Premier League
Prowadzenie piłki w przód (dystans) 1502       1.   w Premier League
Wywalczone faule 16       3.   w Premier League

 

Anglik wygląda po przyjściu do Manchesteru City świetnie. Nawet jeśli powinien mieć prawdopodobnie o 2 lub 3 gole więcej (pudła z Chelsea i Leicester), a także mimo nieudanego meczu z PSG, to zapewne on najbardziej skorzysta na nieobecności Trenta Alexadra – Arnolda. Ten mecz to dla Grealisha szansa na to, by potwierdzić świetny początek przygody z Manchesterem City. Zarazem jest to dla niego prawdziwy sprawdzian – gdzie, jak nie na Anfield, udowodnić swoją wartość? Lepszego terenu nie ma. Wydaje się, że podobnie jak, ze względu na nieobecność Alexandra – Arnolda, nie będzie lepszej okazji, by wykorzystać prawą stronę Liverpoolu.

Źródło: www.manchestercity.pl