Etihad Stadium
fot. www.mancity.com

Jesus Navas podobnie jak Manuel Pellegrini ubolewa nad faktem, że we wczorajszym meczu z Evertonem (1:2) po faulu na nim Manchester City nie otrzymał rzutu karnego.

Hiszpański skrzydłowy wszedł na plac gry w drugiej połowie i znacznie ożywił grę swojego zespołu. To właśnie 30-latek w 76. minucie doprowadził do wyrównania.

To był ewidentny rzut karny, ale sędzia tego nie zauważył. Naprawdę szkoda – powiedział strzelec jedynej bramki dla City.

– Bardzo chcieliśmy odpowiednio zareagować na zdobytą przez nich tuż przed końcem pierwszej połowy bramkę. Remis nie byłby najgorszym rezultatem.

– Straciliśmy drugiego gola chwilę po tym, jak doprowadziliśmy do wyrównania. To jest problem. Teraz musimy skupić się na kolejnym meczu i nie rozpamiętywać za bardzo tej porażki.