Manchester City przegrał tylko jedno z ostatnich 50 spotkań Premier League granych w sobotę o godzinie 16:00. I – co może być niepokojące – owym rywalem, który pokonał The Cityzens było Crystal Palace, z którym podopieczni Pepa Guardioli mierzą się w tę sobotę właśnie o 16 w ramach 10 kolejki ligi angielskiej. Czy jest się czego obawiać?

Reformacja

W to lato w drużynie Crystal Palace doszło do trzęsienia ziemi: z dniem 30 czerwca drużynę opuściło kilkunastu piłkarzy, w tym dobrze znani bywalcy Premier League tacy jak Andros Townsend czy James McCarthy. Przy tym do ekipy z Selhurst Park sprowadzono kilka naprawdę ekscytujących nazwisk: Conor Gallagher czy Michael Olise to młodzi piłkarze, którzy zostali ściągnięci przez Orły w minionym okienku transferowym. Cały proces odmładzania kadry zespołu okazał się być skuteczny: Palace z zespołu, którego średnia wieku była najwyższa w całej lidze w ubiegłym roku zmieniło się w drużynę pełną młodych nazwisk. Do tego reforma młodości dotknęła nie tylko kadry ekipy z południowego Londynu, lecz także ławki trenerskiej. Najstarszy menedżer w Premier League, Roy Hodgson, który przez kilka lat zapewniał na Selhurst Park utrzymanie został zastąpiony przez o wiele młodszego Patricka Vieirę. W dodatku – co być może nie będzie miało aż takiego znaczenia w jutrzejszym spotkaniu, ale długofalowo już tak – oficjalnie Crystal Palace otworzyło nowy ośrodek treningowy, a czerwoną wstęgę przecinał selekcjoner reprezentacji Anglii, Gareth Southgate.

Pozory mylą

Karim Benzema kilka temu wypowiedział bardzo szeroko komentowane słowa: zbyt dużą uwagę przywiązujemy do liczb. Nie tylko dziennikarze, ale często także piłkarze czy trenerzy zbytnio bazują na statystykach, które bardzo często dają mylne wrażenie. I ktoś, kto nie ogląda spotkań Crystal Palace, a przegląda statystyki zespołu Vieiry na tle całej ligi może bardzo się przejechać po powierzchowności rubryczek z wartościami statystycznymi. Spoglądając jedynie na poniższe statystyki można odnieść wrażenie, że nie ma dużej różnicy między Orłami grającymi pod wodzą Hodgsona, a tymi z kadencji Patricka Vieiry: nadal zespół z Palace pozostaje tak toporny w ofensywie, jak był rok temu.

100 strzałów 17. wynik w Premier League
26 strzałów celnych 19. wynik w Premier League
26% strzałów to strzały celne 19. wynik w Premier League
2,75 strzałów celnych/90minut 19. wynik w Premier League
8,4xG 17. wynik w Premier League

 

Test oka weryfikuje

Jednak z drugiej strony są wrażenia wizualne. Każdy, kto oglądał w tym sezonie Crystal Palace Patricka Vieiry wie, że w ekipie Francuza jest całkiem sporo ofensywnego polotu i umiejętności gry z piłką przy nodze. Być może nie objawia się to bezpośrednio w statystykach odnośnie strzałów, ale naprawdę Palace przeszło nie lada metamorfozę względem poprzedniego sezonu. Jeszcze rok temu był to zespół, który mając w całym meczu trzy kontakty w polu karnym Brighton był w stanie zdobyć 2 gole (przy czym współczynnik xG wskazywał na 0,23 bramki). Obecnie, także w meczu z Brighton & Hove Albion, drużyną grającą bardzo atrakcyjnie, Crystal Palace jest w stanie zdominować rywali na tyle, że Ci często byli zamknięci na swojej połowie, a gola na 1-1 zdobyli w doliczonym czasie gry. Podobnie było w meczu z Arsenalem, gdzie to Kanonierzy omal co nie przegrali (ponownie gol stracony przez Palace na wagę remisu w doliczonym czasie).

Dobra zmiana

Dodatkowo, co istotne, Crystal Palace naprawdę może się podoba. Z drużyny grającej niezwykle mało widowiskowo w ubiegłej kampanii ligowej, z żelaznym duetem McCarthy & McArthur w środku pola, którzy być może i nie dawali finezji, ale dawali gwarancję solidności i wybiegania Orły stały się ekipą bawiącą się piłką. Dzisiaj już nie tylko Wilfried Zaha może być opisany jako zawodnik techniczny. Do jego kapeli techników dołączyli już Conor Gallagher, Odsonne Edouard czy Michael Olise, a zmiana stylu jest widoczna na każdym poziomie. Można to porównać do reprezentacji Polski: Roy Hodgson, podobnie jak Jerzy Brzęczek, gwarantował utrzymanie, ale mało było osób usatysfakcjonowanych stylem gry. Patrick Vieira – tak jak Paulo Sousa – nawołuje do zmiany kultury gry, budowaniu akcji od tyłu i konsekwentnej gry pozycyjnej.

20/21 21/22
Średnie posiadanie piłki 40,3% 50,3%
% długich piłek 14,5% 12,1%
PPDA (średnia ilość podań w akcji rywala – określa intensywność pressingu) 16,7 12,8
Ilość wykopów z piątki na krótko 31 33
Dośrodkowania/90 minut 9,3 11,3
Odbiory w finalnej tercji boiska/90 minut 6,53 7,86
Celność podań 76,1% 81%

 

Najlepiej zmianę stylu Crystal Palace prawdopodobnie oddaje wskaźnik PPDA (passes per defensive action), który określa liczbę podań przeciwników każdego zespołu od momentu przejęcia piłki do jej straty. Najlepszym wynikiem będzie rzecz jasna najniższa ilość podań – pokazuje to, że zespół natychmiast doskakuje do rywali po stracie. Crystal Palace z zespołu będącego na 18. miejscu w klasyfikacji PPDA stało się dużo bardziej dynamiczniej doskakującą do przeciwników drużyną.

Gdzie City powinno szukać swojej przewagi?

Jeśli ktoś zastanawia się, czy obstawić u bukmachera, że City zdobędzie gola po stałym fragmencie – nie myślcie zbyt długo. To najwyższy czas wpłacić na ten zakład co najmniej pokaźną sumkę, zwłaszcza, że z 14 goli aż połowę zespół Patricka Vieiry stracił po kopnięciach stojącej piłki. Wystarczy spojrzeć na poprzednią kolejkę: prawdopodobnie był to jeden z ładniejszych goli Calluma Wilsona, ale znów stracony przez Orły po stałym fragmencie. Piłkarze tacy jak Kevin De Bruyne, który wykonuje z reguły rzuty wolne czy rożne w drużynie Manchesteru City ma sporą szansę, by zaliczyć co najmniej jedną asystę. Co istotne, będzie miał on szanse na zaliczenie asysty o ile zagra – Manchester Evenening News donosi, że Belg ma zasiąść w sobotnim meczu na ławce rezerowowych.

Co ważne, należy będzie także skorzystać z wolności jaką prawdopodobnie będą mieli stoperzy The Cityzens: pressing Palace, choć dynamiczny i dużo lepszy od zeszłorocznego, nie jest zbyt wysoki: pod względem prób odbiorów w strefie obrony rywali tylko Norwich i Watford sa zespołami gorszymi od Crystal Palace. Pamiętajmy, co mówił Pep Guardiola po meczu z Southampton: nie zawiedli wtedy gracze ofensywni tylko piłkarze, którzy byli odpowiedzialni za dostarczenie atakującym piłki. Święci jednak to bardzo dobrze zorganizowana drużyna, która pod względem prób odbiorów na połowie rywala jest najlepsza w Premier League. W ten weekend przed The Cityzens prawdopodobnie będzie stało łatwiejsze zadanie jeśli chodzi o wyprowadzenie piłki i trzeba będzie z tego skorzystać.

200. wygrana Guardioli w zasięgu ręki

Gwoli podsumowania: Crystal Palace to wciąż zespół bardzo groźny. Z piłkarzami młodymi, zdolnymi i głodymi sukcesów, a do tego z naprawdę zdolnym menedżerem. Jednak tylko West Ham oddał więcej strzałów z bezpośrednich ataków, więc trzeba będzie uważać na kontry Orłów. Nie zmienia to jednak faktu, że Manchester City jest ogromnym faworytem i przy dobrym obrocie spraw nic nie powinno przeszkodzić graczom Guardioli w poprowadzeniu City do 200. wygranej Katalończyka w Premier League.

Źródło: www.manchestercity.pl