Etihad Stadium
fot. www.mancity.com

Kolejny horror zakończony happy endem! Manchester City w meczu 16. kolejki Premier League rzutem na taśmę pokonał Swansea City 2:1. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył w czwartej minucie doliczonego czasu gry pomocnik Obywateli, Yaya Toure.

Spotkanie ze Swansea było dla podopiecznych Manuela Pellegriniego niezwykle istotne. Po porażce w ostatnim meczu ze Stoke City, celem wicemistrzów Anglii było odniesienie zwycięstwa i zachowanie kontaktu punktowego z liderem i wiceliderem.

Swansea przystępowała do meczu w Manchesterze pod wodzą tymczasowego trenera, Alana Curtisa, który zastąpił zwolnionego Garry’ego Monka. Łabędzie trapione problemami wewnątrz drużyny okazały się trudnym przeciwnikiem dla City.

Mimo, że gospodarze prowadzili od 26 minuty po golu Bony’ego, to Swansea cały czas była pod grą i miała możliwości ku temu, aby postraszyć Manchester City.

Sztuka ta udała się w 90 minucie gry, kiedy do bramki Joe’a Harta trafił Gomis. Kiedy wydawało się, że City straciło zwycięstwo w końcówce meczu, świetnym uderzeniem w doliczonym czasie gry popisał się Yaya Toure, który został bohaterem The Citizens i ustalił wynik meczu na 2:1

Manchester City – Swansea City 2:1 (1:0)
1:0 Bony 26′
1:1 Gomis 90′
2:1 Iheanacho 92′

Manchester City: Hart, Sagna, Otamendi, Mangala, Clichy, Toure, Fernandinho, Navas, Silva (De Bruyne 68), Sterling (Delph 46), Bony (Iheanacho 84)

Swansea City: Fabianski, Rangel, Fernandez, Williams, Taylor, Britton (Montero 75), Cork, Routledge (Barrow 76), Ki Sung-yueng, Sigurdsson, Ayew (Gomis 83)