Bernardo Silva
fot. www.mancity.com

Sobota 11 września, 16:00. Cały świat patrzy na ponowny debiut Cristiano Ronaldo w barwach Manchesteru United. W równoległym meczu dojdzie do hitu tej kolejki Premier League. Manchester City jedzie do Leicester, by zmierzyć się z Lisami. Po dwóch łatwych meczach z Norwich i Arsenalem przyszedł czas na starcie z poważnym rywalem na wyjeździe. Czego możemy się spodziewać przed meczem z ekipą Leicester City?

Prawdziwy test napastnika

Chwaliliśmy Ferrana Torresa za jego postawę w ubiegłych meczach. Zarówno z Norwich, jak i z Arsenalem Hiszpan spisywał się świetnie. Prawdziwe testy jednak dopiero nadejdą. W ten weekend pierwszy z nich: Leicester City. Nie zapominajmy, że mierzyliśmy się z beniaminkiem oraz drużyną, która przez ponad godzinę grała w 10. Oba zespoły obecnie zajmują dwa ostatnie miejsca w tabeli. Łącznie straciły aż 19 goli w 3 meczach, a jeśli chodzi o liczbę strzałów celnych oddanych na bramkę choćby Arsenalu, wynosi ona 18. Najwięcej w lidze. Wszystkie te liczby mówią o tym, że nie sztuką jest strzelić gola czy zaliczyć asystę ekipom prezentującym taki poziom jak Arsenal czy Norwich. Na szczęście to, co zaprezentują Lisy będzie z pewnością wyżej postawioną poprzeczką dla piłkarzy Guardioli. Mowa tutaj o zdobywcach Pucharu Anglii. O drużynie, która przez 37 kolejek ubiegłego sezonu przesiadywała w top4. Także ograła nas w meczu o Tarczę Wspólnoty. Ten mecz pokaże, czy Ferran Torres to opcja, którą realnie możemy traktować jako napastnika na najcięższych rywali, bo Leicester do takich należy. Zespół Rodgersa umie ustawić się niskim blokiem obronnym, zostawiać przeciwnikom mało miejsca między liniami i skutecznie odpierać ich ataki. Torres w ostatnich 9 meczach zdobył 7 goli, w tym sezonie ma już 3 gole i asystę. I mimo że wiemy, iż Torresowi do idealnego napastnika jeszcze wiele brakuje to jeśli teraz doda coś do swojego dorobku, trzeba będzie traktować go jako realną i podstawową opcję na pozycję numer dziewięć na najważniejsze mecze. Ferran, czekamy!

Jak zatrzymać Vardy’ego?

To pytanie musi sobie zadać Pep Guardiola przed meczem z Lisami. Jeszcze lepiej byłoby, gdyby znalazł na nie odpowiedź. Dotychczas z reguły Katalończykowi nie udawało się powstrzymać napastnika Leicester, co pokazują liczby: 8 goli Vardy’ego w 10 meczach przeciwko The Cityzens od momentu przyjścia Katalończyka na Etihad. W tym dwa hat tricki, z czego jeden w ubiegłorocznej kompromitującej porażce 2-5. Oczywiście, ktoś może powiedzieć, że Vardy w poprzednich dwóch meczach z City nie strzelił gola. Racja. Ale patrząc na to, z jaką łatwością urywał się obrońcom City w meczu o Tarczę Wspólnoty, nie można mieć stuprocentowego przekonania, że i tym razem nie strzeli bramki. Wtedy City ratował  swoimi świetnymi obronami Zack Steffen, teraz wydaje się, że Jamie Vardy nie zmarnuje takiej jakości sytuacji. Zwłaszcza, że uwielbia grać z City. Tylko z ARsenalem strzelał więcej niż przeciwko Manchesterowi City. Jednak na korzyść piłkarzy Guardioli działają wyśmienite statystyki w obronie. Najniższe expectedGoalsAgainst (1,35), najniższa ilość strzałów celnych oddanych na bramkę przez rywali (15) oraz najmniej strzałow celnych przeciwników (3) – to wszystko osiągnięcia defensywy mistrzów Anglii. Jednak każdy wie, jak groźny jest Jamie Vardy. Mimo wieku Anglik to wciąż fundamentalna postać dla Leicester City. To na nim głównie opiera się gra zespołu Rodgersa. To od jego goli i ruchu na boisko są zależni koledzy. Lisy mają 6 punktów, w obu zwycięstwach łącznie zdobyli 3 gole. Przy każdej bramce w meczach wygranych przez Leicester w tym sezonie Jamie Vardy miał udział. Jeśli uda się wyłączyć z gry Anglika i odciąć go od podań przede wszystkim na wolne pole, będziemy mieli dużo spokojniejszy mecz. I choć nie jest to jedyny piłkarz Leicester, który strzela gole, to ograniczając jego wpływ na mecz City wiele zyska.

Wyjściowa niepewność

Nigdy wcześniej i zapewne nigdy później nie obejrzymy drugiej tak kuriozalnej sytuacji, jaka miała miejsce w meczu Brazylii z Argentyną. Na boisko wtargnął brazylijski sanepid i wymusił przerwanie meczu z powodu złamania zasad kwarantanny przez graczy Albicelestes. Komplikacje jednak nastąpiły także jeśli chodzi o Brazylijczyków. Z powodów przepisów FIFA reprezentanci Brazylii obecnie są narażeni na pięciodniowego bana, który wyklucza ich jednocześnie z występów w weekendowych spotkaniach Premier League. Sytuacja wygląda nieciekawie: oznacza to nieobecność Gabriela Jesusa i Edersona. O ile z brakiem pierwszego można się pogodzić i sobie z nią poradzić, o tyle brak byłego piłkarza Benfici jest już poważnym problemem dla The Cityzens. Zack Steffen (rezerwowy golkiper City) jest zakażony koronawirusem. Bez Edersona mistrzowie Anglii zostają ze Scottem Carsonem. 36 letni bramkarz ma ogromne doświadczenie, ponad sto występów w Premier League, choć tylko jeden na przestrzeni ostatnich 10 lat. Miało to miejsce w tegorocznym meczu z Newcastle, gdzie drużyna Guardioli miała już pewny tytuł mistrzowski. Starcie ze Srokami zakończyło się wynikiem 4-3 dla The Cityzens. Guardiola na konferencji prasowej rzekł, że ufa w 100% Anglikowi. Jasne, można ufać Carsonowi, ale chyba każdy wolałby, żeby to Ederson zaczął mecz w wyjściowej jedenastce. Na szczęście jeszcze jest taka szansa – kluby z Premier League zdecydowały, że zapewne zignorują zasady FIFA i postawią na Brazylijczyków, bo nie tylko City ma w związku z potecjalnym brakiem reprezentantów Canarinhos problemy. Wystarczy powiedzieć o Liverpoolu, gdzie zabraknie Roberto Firmino i Fabinho. Pep Guardiola na konferencji przedmeczowej zapowiedział, że Jesus i Ederson zapewne wyjdą na murawę King Power Stadium w sobotnie popołudnie, ale klub wciąż czeka na odpowiedź FIFA. Tak czy inaczej, skład na mecz z Leicester City, a zwłaszcza pozycja bramkarza, jest niewiadomą.

Wyjazd = problem?

Czy piłkarze City mogą coś poprawić? Tak. Z pewnością są to mecze wyjazdowe. Po ponad roku, gdzie na dobrą sprawę nie miało znaczenia, czy grałeś u siebie czy na wyjeździe przyszedł czas rozliczeń. Wraca stadionowy ryk. Wraca wrzawa. Wracają fani. Często to oni odgrywają rolę dwunastego zawodnika, który przechyla szalę zwycięstwa na którąś ze stron. Niestety, ostatnie 4 mecze poza Etihad gracze Guardioli kończyli rezultatami negatywnymi. W skład tych spotkań wchodzi także mecz finałowy ubiegłorocznej Ligi Mistrzów. Nie inaczej było w meczu z Leicester o Tarczę Wspólnoty. Na początku tego sezonu mecz wyjazdowy z Tottenhamem zakończył się porażką. Teraz czas na wyjazd do Leicester, gdzie fani także potrafią stworzyć gorącą atmosferę. City nie przegrało dwóch pierwszych meczów na wyjeździe od sezonu 2006/07. Trzeba zatem liczyć, że jutro piłkarze Pepa podtrzymają tę serię i wygrają z Lisami.

Mecz o 6 punktów

Leicester to rywal niewygodny. Będzie ciężko. To drużyna stojąca poziomem wyżej od Arsenalu i Norwich. To w starciu z tym rywalem przekonamy się, na co stać Torresa, a także czy nasze defensywa utrzyma swoją formę. Zagadką pozostają postacie Gabriela Jesusa i Edersona. Dopiero okaże się, czy Pep może na nich liczyć w tym ciężkim wyjazdowym starciu. I wiadomo, że wciąż City jest faworytem w tym starciu, ale na pewno mecz z Lisami powie nam więcej, niż starcia z Norwich i Arsenalem. Na ten moment tracimy do lidera 3 punkty. Tyle samo co Leicester. Zapowiada się zatem mecz o 6 punktów. Jeśli Tottenham pokona Palace, taka odległość od lidera będzie dzieliła zespół schodzący na tarczy po 90 minutach na King Power Stadium. A 6 punktów po 4 kolejkach to dość dużo.

AKTUALIZACJA

Manchester City pokonał Leicester City 1:0 w spotkaniu rozgrywanym w ramach 4. kolejki angielskiej Premier League. Bramkę na wagę zwycięstwa The Citizens zdobył w 62. minucie meczu Bernardo Silva.

Manchester City: Ederson, Walker, Dias, Laporte, Cancelo, Rodrigo, Gundogan (C), Bernardo, Jesus (Fernandinho 84′), Grealish, Torres (Sterling 64′).
Rezerwa: Carson, Stones, Ake, Zinchenko, De Bruyne, Mahrez, Foden.

Leicester City: Schmeichel (C), Castagne, Vestergaard (Evans 61′), Söyüncü, Bertrand, Albrighton, Tielemans, Ndidi, Barnes (Lookman 73′), Maddison (Iheancho 73′), Vardy.
Rezerwa: Ward, Amartey, Ricardo, Soumaré, Dewsbury-Hall, Daka.

Źródło: www.manchestercity.pl

7 KOMENTARZE

  1. Ważne że wygraliśmy ma trudnym terenie i czyste konto zachowane. Mieliśmy troche farta nie ma co mówić ale nasza nieskuteczność też postawiła warunki nerwowe zamiast spokojnie kontrolować mecz. Prawda taka że Leicester mógł strzelić te 2 gole ale my powinniśmy strzelić 2 lub trzy z tych sytuacji co mieliśmy. Trzeba ten aspekt poprawić bo z lepszymi to nie przejdzie.

    Lukaku jak mówiłem czołg strzela ostro ,Ronaldo wrócił i odrazu 2 bramki.. ten sezon może byc najbardziej wyrównany od sezonu wyścigu z Liverpoolem do ostatniej kolejki tylko tym razem sa 4 mega mocne drużyny która chcą i musza coś wygrać.