www.mancity.com

Niefortunnie zremisowany mecz z Crystal Palace jeszcze raz pokazał, że defensywa Obywateli nie tworzy monolitu. Kolejne dwie stracone bramki i to przed własną publicznością nie umiliły Pepowi Guardioli swoich 49- urodzin.

Wyraźnie widać, że w szeregach obronnych SkyBlues po odejściu Vincenta Kompanego powstała wielka dziura, którą bezskutecznie i wszelkimi sposobami próbuje załatać kataloński szkoleniowiec. Niestety ani John Stones, ani Otamendi, ani nominalny defensywny pomocnik, jakim jest Fernandinho, nie są stanie zastąpić charyzmatycznego byłego kapitana mistrzów Anglii.

Chaotyczni i czasami wręcz nieporadni defensorzy Manchesteru City przyprawiają nie tylko trenera Obywateli, ale także i przede wszystkim ich wiernych fanów o ból głowy. Dlatego też tak Guardiola, jak i kibice 6- krotnych mistrzów Anglii z utęsknieniem czekają na powrót na boisko po prawie półrocznej przerwie spowodowanej kontuzją stawu kolanowego Aymerica Laporte i wszystko wskazuje na to, że sobotni mecz z The Eagles był ostatnim z 31 bez francuskiego stopera.

Jak donosi Daily Mail Laporte po przebytej rehabilitacji i kilku treningach z drużyną, mógł w zasadzie wystąpić już w meczu o ligowe punkty z Palace, lecz lekarze i fizjoterapeuci nie wyrazili na to zgody, uważając, że jest jeszcze o kilka dni za wcześnie. Z tego samego dziennika dowiadujemy się, że Francuz prawdopodobnie zaliczy kilka lub kilkanaście minut już 26 stycznia w pucharowym meczu z Fulham. Trzy dni później (29.01) Obywatele rywalizować będą z Czerwonymi Diabłami, w półfinale Carabao Cup, w którym Guardiola będzie mógł skorzystać z usług swojego najlepszego stopera już w pełnym wymiarze czasu.

Źródło: www.manchestereveningnews.co.uk