fot. www.mancity.com

Manchester City został ukarany wykluczeniem z gry w europejskich pucharach na dwa najbliższe sezony. Dodatkowo klub musi zapłacić 30 mln euro grzywny. Przyczyną jest (jak twierdzi UEFA) nieprzestrzeganie przez klub zasad Finansowego Fair Play.

Klub z Etihad Stadium stanowczo odrzucił wszystkie postawione mu zarzuty, a o bezstronne rozpatrzenia sprawy zwrócił się do Trybunału Arbitrażowego do spraw Sportu z siedzibą w Lozannie.
I tutaj pojawia się problem związany jak prawie wszystko w aktualnych czasach z koronawirusem.

Siejący spustoszenie na całym świecie Covid-19 sparaliżował większość dziedzin życia publicznego, nie omijając przy tym wspomnianego już trybunału i jeśli CAS (Court of Arbitration for Sport), który z powodu kryzysu przełożył już rozpatrzenie kilku innych wniosków na nieokreślony termin, nie będzie miał możliwości wypowiedzenia się na temat odwołania złożonego przez urzędujących mistrzów Anglii w ustalonym terminie do 26 sierpnia, to wykluczenie Manchesteru City z udziału w rozgrywkach organizowanych przez UEFA w tych okolicznościach wydaje się mało prawdopodobne, choćby dlatego, że w przeciwnym razie Europejska Unia Piłkarska wkroczyłaby na „niebezpieczne terytorium” mogące mieć poważne prawne konsekwencje.

Popularny hiszpański dziennik AS sugeruje, że biorąc pod uwagę zaistniałą sytuację, SkyBlues mogą poważnie liczyć na tymczasowe zawieszenie sankcji, co zaś wiązałoby się z prawem udziału w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów.

Źródło: www.sportbuzzer.de