Etihad Stadium
fot. www.mancity.com

Kontuzje Vincenta Kompany’ego i Eliaquima Mangali sprawiły, że Martin Demichelis z gracza, który był bliski odejścia z Manchesteru, zmienił się w zawodnika pierwszego składu.

Pod nieobecność podstawowych defensorów, 35-latek jest istotnym uzupełnieniem drużyny Manuela Pellegriniego, jednak latem ubiegłego roku planował powrót do rodzimego River Plate.

– Coś wydarzyło się dla mnie w City, co sprawiło, że zapragnąłem wrócić do River Plate przed rozpoczęciem bieżącego sezonu.

– To jest klub, w którym rozpocząłem moją przygodę z futbolem.

– Naprawdę chciałem grać dla River.

– Nawet rozmawiałem z ich dyrektorem generalnym, Enzo Francescolim, i powiedziałem mu, że chciałbym wrócić.

– Napisałem i powiedziałem mu, że chcę dla nich grać. Można nawet powiedzieć, że miałem już spakowane walizki.

Decyzja Argentyńczyka, która ostatecznie nie doszła do skutku, mogła być spowodowana zakontraktowaniem Nicolasa Otamendi’ego.

Latem ubiegłego roku, Manuel Pellegrini początkowo planował włączyć do pierwszego składu Jasona Denayera, a tym samym Demichelis stałby się nr 3 (po Kompany’m i Mangali).

Ostatecznie zdecydowano się jednak na sprowadzenie Nicolasa Otamendi’ego i tym samym, bardziej doświadczony Argentyńczyk spadł na pozycję nr 4.

– To prawda, że nie grałem regularnie w City, odkąd wróciłem z Copa America.

– Rzadko wchodziłem z ławki rezerwowych i grałem przeważnie 15-20 minut.

– Pamiętajmy, że wygrałem plebiscyt na zawodnika, który rozegrał najwięcej minut dla Man City w ubiegłym sezonie.

W bieżących rozgrywkach, Demichelis był wielokrotnie kozłem ofiarnym porażek Obywateli, a statystyki również nie działały na jego korzyść- drużyna przegrała 3 z 4 meczów, które Demi rozpoczynał w wyjściowym składzie (w tym pogromy 1:4 z Liverpoolem i Tottenhamem).