Etihad Stadium
fot. www.mancity.com

Od momentu transferu do Manchesteru City, Wilfred Bony miał sporo pecha. W meczu z Bournemouth, reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej wreszcie otrzymał szansę występu w pierwszym składzie odpłacając się dwoma trafieniami. Były zawodnik Swansea nie ukrywa, że poczuł ogromną ulgę po tym spotkaniu.

– Najważniejszą rzeczą dla mnie jest to, że mogłem dziś pracować dla zespołu – powiedział napastnik  Obywateli.

– Nie zdobyłem gola bodajże od ośmiu spotkań, ale przede wszystkim potrzebowałem poczucia, że jestem potrzebny drużynie, strzeliłem dwa gole i jestem szczęśliwy.

– Jesteśmy w dobrej formie i gramy w tej chwili bardzo dobrze. Naszym celem musi być więc utrzymanie takiego stanu rzeczy. Przed nami bardzo ważne gry, ale musimy odłożyć na bok mecz z United, ponieważ teraz najważniejsza jest Sevilla.

Bony wypowiedział się także na temat współpracy z Raheemem Sterlingiem, która w starciu z beniaminkiem wyglądała bardzo dobrze.

– Rozmawialiśmy bardzo dużo w trakcie treningu. Powiedziałem mu, że kiedy będę podążał w stronę bramki, ma po prostu zacząć biec, lub kiedy będę przy piłce. Wyszło tak, jak było to widać na boisku.

Źródło: www.mcfc.co.uk