Pełna funkcjonalność tej strony wymaga internetowych ciasteczek, więcej informacji o nich znajdziesz tutaj. AKCEPTUJĘ
Zaloguj się!
Zapamiętaj mnie
Wciśnij ESC, aby zamknąć
Zła passa przerwana. Koguty pokonane na Wembley
15 kwietnia 2018; 11:13, Ambiwalentny

Drużyna Manchesteru City w prawdzie mistrzostwo Anglii ma już na wyciągnięcie ręki, jednak po 3 kolejnych porażkach pod rząd, na Obywateli, a w głównej mierze Pepa Guardiolę spadła fala krytyki. Mecz z Tottenhamem, który w tym sezonie gra w kratkę był zatem dobrą możliwością do odwrócenia złej karty. Na Wembley podrażnieni odpadnięciem z Ligi Mistrzów piłkarze zaprezentowali się jak na przyszłych mistrzów Anglii przystało i pewnie pokonali Koguty 3-1.

Pierwszy cios wyprowadził w 22 minucie Gabriel Jesus. Genialnym crossem przez pół boiska popisał sie Vincent Kompany, a Brazylijczyk mimo asysty Davinsona Sancheza przyjął piłkę i sprytnym strzałem po ziemi pokonał Llorisa. Bramkarz wyraźnie nie mógł się skoncentrować po straconym golu, czego dowodem było jego zachowanie z 25 minuty. W pole karne wbiegał Sterling, a bramkarz Kogutów chcąc powstrzymać jego atak wybiegł z bramki i wyciął go równo z trawą na linii pola karnego. Sędzią po chwili przerwał trwającą dalej akcję i wskazał na 11 metr. Do piłki podszedł Ilkay Gundogan i swoim strzałem kompletnie zmylił Llorisa, podwyższając prowadzenie Manchesteru City.

Po 2 szybko straconych bramkach Tottenham starał się podnieść z kolan i walczyć i w 42 minucie udało im się dopiąć swego. Znakomite podanie przeszywające obronę, które posłał Kane wykorzystał rewelacyjny w tym sezonie Ericksen i na przerwę piłkarze schodzili przy wyniku 2-1 dla The Citizens.

Po rozpoczęciu drugiej połowy stroną przeważającą dalej byli Obywatele i kolejna bramka dla piłkarzy Pepa była tylko kwestią czasu. W 71 minucie znakomitą okazję zmarnował Sterling, który minął bramkarza i przed sobą miał już jedynie bramkę, jednak w ostatniej chwili jego strzał zablokował jeden z obrońców Kogutów. Anglik zrehabilitował się chwilę później, gdy wykorzystał zamieszanie w polu karnym Tottenhamu po rzucie rożnym i umieścił piłkę w siatce.

Pomimo starań piłkarzy Mauricio Pochettino końcówka spotkania nie przyniosła już żadnych bramek, mimo iż, swoje okazje mieli Delle Ali oraz Lucas Moura, którzy strzałami z dystansu próbowali pokonać Edersona.

Zwycięstwo odniesione na Wembley było dla Obywateli niezwykle istotne. Niekoniecznie w kontekście walki o mistrzostwo Anglii, lecz psychicznego komfortu piłkarzy. The Citizens grali skutecznie i szybko, a Sterling i Sane byli dla obrony Kogutów niemal nieosiągalni i gdyby tylko wykończenie Anglika było lepsze, to mógłby on schodzić do szatni z piłką meczową za hattricka.

Tottenham- Manchester City 1:3
1:0 Jesus 22'
2:0 Gundogan(P) 25'
2:1 Ericksen 42'

3:1 Sterling 72'


Tottenham: LLoris(C) - Trippier, Sanchez, Vertonghen, Davies - Dembele(Lucas 73'), Dier, Lamela(Son 64'), Ericksen, Alli(Sissoko 84') - Kane 

Manchester City: Ederson - Walker, Kompany(C), Laporte, Delph - De Bruyne(Toure 89'), Gundogan, Silva - Sterling, Gabriel Jesus(B.Silva 76'), Sane(Otamendi 64').

Żółte kartki:
Tottenham - Lloris 24', Davies 27', Dembele 70'
Manchester City - De Bruyne 41', Gabriel Jesus 45+1', Kompany 66', Delph 77'

Źródło: www.manchestercity.pl / Foto: www.mancity.com


KOMENTARZE(5)
3 punkty dzielą nas od mistrza tego już nie można zmarnować :)
15 kwietnia 2018; 16:39
W mojej ocenie Sterling zagrał dzisiaj fajnie, co nie zmienia faktu że nad przyjęciem piłki i wykończeniem musi jeszcze popracować.
15 kwietnia 2018; 14:14
Nie oglądałem meczu wynik imponuje,ale ja sobie poradził duet Laporte-Kompany ?
15 kwietnia 2018; 12:22
No nareszcie.Pierwsza wygrana w kwietniu :)
15 kwietnia 2018; 12:08
bob
Zwycięstwo ważne po trzech prestiżowych porażkach z rzędu. Sam mecz nie podobał mi się bo znowu trzeba było denerwować się oglądaniem popisów Raheema Sterlinga w polu karnym rywala. Chyba nie ma bardziej niepewnego i chaotycznego egzekutora niż on. Nigdy nie wiadomo gdzie poleci piłka, a nawet czy sam Sterling w ogóle w nią trafi. Dobrze, że rywal grał tym razem słabo.
15 kwietnia 2018; 11:42