Pełna funkcjonalność tej strony wymaga internetowych ciasteczek, więcej informacji o nich znajdziesz tutaj. AKCEPTUJĘ
Zaloguj się!
Zapamiętaj mnie
Wciśnij ESC, aby zamknąć
Jak nie teraz, to kiedy?
2 marca 2018; 01:04, pawelwrb

Manchester City uznawany jest przez wielu za obecnie najlepiej grającą drużynę w Europie. Jak więc możemy oceniać szansę na końcowy sukces w Champions League ekipy Pepa Guardioli?

Przede wszystkim, trzeba zacząć po prostu od sytuacji w tych rozgrywkach. Za pięć dni The Citizens podejmują w rewanżu FC Basel, uprzednio wygrywając z nimi 0:4. Mecz u siebie, zaliczka czterech bramek. Na Etihad już planują organizację meczu ćwierćfinałowego.

Dlaczego w ogóle pada pytanie tytułowe? Za chwilę hiszpański szkoleniowiec znajdzie się wraz ze swoją drużyną w gronie najlepszych ośmiu drużyn Starego Kontynentu. Kogo ma się bać trener wychowany w Katalonii?

Na pierwszy ogień - swojego macierzystego klubu właśnie; niepokonanej w lidze Barcelony, która przed chwilą wzmocniła się za ogromne pieniądze, pozyskując Coutinho z Liverpoolu. Tyle że to nie jest Barcelona z poprzednich lat - idąca jak po swoje. Wspomniany nowo przybyły Brazylijczyk nie jest w stanie pomóc Dumie Katalonii w rozgrywkach Champions League - nie jest w nich zarejestrowany, ze względu na uczestnictwo w nich, kiedy przywdziewał czerwoną koszulkę.

Nie jest to też ta sama Barcelona, ponieważ właśnie zremisowała mecz z bardzo kiepskim w tym roku Las Palmas. To trzeci remis w ciągu ostatnich pięciu spotkań ligowych. Od początku sezonu ekipa Valverde stawia na nieznany dotąd na Camp Nou i w okolicach pragmatyzm, dzięki czemu wiele spotkań udało się po prostu wygrać - bez efektowności, ale z efektywnością. Wydaje się to wciąż najtrudniejszy przeciwnik, jednak nie już tak mocny, jak choćby trzy lata temu.

Z hiszpańskich ekip do najlepszej ósemki prawdopodobnie powędruje też Real Madryt, obrońca trofeum. Drużyna Zidane'a ligę już dawno przegrała, dlatego z całą pewnością skupi się na dokonaniu czegoś spektakularnego w rozgrywkach kontynentalnych - sięgnięcia po trzeci z rzędu Puchar Europy. Nie można jednak nie zwrócić uwagi na dyspozycję Królewskich w tym sezonie. Cztery bramki w lidze Karima Benzemy, długi przestój Cristiano Ronaldo - Portugalczyk błyszczał tylko w Champions League właśnie. Wiecznie leczy się Bale. To prawdopodobnie ostatni rok tercetu BBC.

Wciąż Real Madryt może być jednak zaliczany do faworytów uczestnictwa w finale. "Komfort", jaki daje jasna sytuacja w LaLiga sprawia, iż Hiszpanie skupią się na najważniejszym trofeum w historii tegoż klubu. Mecz z PSG pokazał, że wciąż są niesamowicie groźni. Drużyna lubująca się w grze z kontry - i w tych fachu niezwykle skuteczna - nie jest najwygodniejszym rywalem dla wirtuozerskiego projektu Pepa w Manchesterze City.

Obie drużyny z Hiszpanii nie wydają się tak mocne, jak przed 2018 rokiem. Podobne spostrzeżenie można wysnuć wobec Juventusu Turyn. Ekipa, jak też poprzednie wymienione, wciąż piekielnie mocna, ale wyniki wskazują na mały krok wstecz. Pozycja wicelidera w Serie A, bardzo trudna sytuacja przed rewanżem w 1/8 Ligi Mistrzów. Ciężko mówić o jakimś zauważalnym regresie w poczynaniach Mistrza Włoch, jednak odpadnięcie przedstawiciela Seria A na tym etapie rozgrywek może być na rękę Manchesterowi City. Nasz zespół być może gra obecnie najlepszą piłkę w Europie, nie jest jednak na pewno najbardziej doświadczonym na kontynencie. Zmysł taktyczny Allegriego i żelazna defensywa Starej Damy byłyby elementami niewygodnymi dla młodych, gniewnych z teamu Pepa. Który fan City nie wolałby się spotkać z Kogutami?

Kogo ma się więc bać Pep Guardiola z powyższych zespołów? Na dzień dzisiejszy zarówno z Barceloną, jak i Realem Madryt, to City jest faworytem. Sytuacja niecodzienna, nie tylko dlatego, iż Manchester jest w formie. Hiszpańscy giganci ewidentnie spuścili z tonu. Gigant z Włoch zaraz może pożegnać się z rozgrywkami, choć nawet jeśli nie - też widać jakiś krok w tył w jakości. Dochodzi też ekipa Bayernu Monachium. Bawarczycy, niemający konkurencji w Bundeslidze, mają podobny komfort do Dumy Katalonii. Tylko czy zespół, w którym bramki strzela Robert Lewandowski, powinien być zaliczany do grona faworytów? Mimo, iż wypadałoby się martwić przede wszystkim o uniknięcie faworytów z LaLiga, wydaje się, że tak. Mistrz Niemiec wciąż jest bardzo solidnym zespołem.

A co z resztą? Wszystko wskazuje na to, że "reszta" to ekipy z Anglii. Wystarczy wskazać tabelę Premier League, by w jakimś stopniu wyjaśnić, iż chyba jednak trzeba się bardziej obawiać Hiszpanów i Niemców.

Jak już zostało wspomniane - to City wydaje się być faworytem z każdym rywalem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów i - jeśli nie zmieni się zbyt dużo - także w późniejszych fazach. Nie ma w tym roku do czynienia z idącą po swoje Barcą i do bólu skutecznym Realem Madryt, jak zdążył nas przyzwyczaić w ciągu ostatnich dwóch lat. Gdzieś czyha jeszcze Bayern Monachium, którego odpadnięcie z innym angielskim zespołem bardzo nie zaskoczy. Zwycięstwo w całych rozgrywkach... też nie.

Rywale wciąż pozostają jednak bardzo silni. Obywatele, choć piekielnie mocni w tym sezonie, mają swoje słabości. Niestabilna - bądź co bądź - defensywa zespołu, jak i podatność na kontuzje niektórych z kluczowych graczy mogą niepokoić. Z drugiej - bezpieczna przewaga w Premier League i po prostu kapitalna dyspozycja nie od wczoraj.

To dość specyficzny rok dla Champions League. W ostatnich latach, gdzieś po drodze wyłaniał się zdecydowany faworyt do tytułu. W 2012 tak nie było i z sytuacji skorzystała Chelsea Londyn, która pozostaje wciąż ostatnim angielskim tryumfatorem w tych rozgrywkach. Dziś jednak nie błyszczy żaden ze starych gigantów - a przynajmniej nie aż tak, jak kiedyś. Pojawia się szansa dla nowego zespołu.

Pytanie tytułowe jest, rzecz jasna, na wyrost. Jak nie teraz -  a przecież nie jesteśmy murowanymi faworytami - to możliwe, że choćby za rok. Projekt Pepa Guardioli wydaje się racjonalny i nie tylko na dzisiaj. Młody, silny zespół, ze sporymi rezerwami - mimo kapitalnego już poziomu. Inna kwestia: jesteśmy niezwykle silni w lutym i początkiem marca. Co będzie w maju?

Odrobina szczęścia - bo zawsze jest potrzebna - i być może będziemy oglądać ekipę City z Pucharem Europy jeszcze za kadencji Hiszpana. Bo nie ma co ukrywać - Pep nie będzie u nas wiecznie.

Źródło: www.manchestercity.pl / Foto: www.manchestereveningnews.co.uk


KOMENTARZE(13)
Dawać Bayer, rozj3biemy go jak gnój na polu =D
7 marca 2018; 12:17
Dlaczego nie teraz ? Gramy znakomita piłkę mamy cudowny zespół kotry udowodnil ze nie jest uzalezniony od zadnego pilkarza. Gdy wypadali Silva Sane Sterling Gundo itd dawalismy rade. Mimo wszystko dla mnie najwazniejszymi ogniwami zespolu sa Ederson Otamendi Fernandinho Walker Sane i De Bruyne. Tak jak pisał Chambord Walker gra znakomity sezon co zadaje pytanie czy nie warto by powalczyc o Alderweirelda bo jak widac Pochettino robi znakomitych pilkarzy. Co do wygrania LM w dwumeczu moze zadecydowac dyspozycja dnia ale nie ma co ukrywac nie bedzie latwych rywali chociaż jesli mielibysmy troche szczescia to Szachtar lub utd byloby super. Reszta drużyn kazdy moze wygrac z kazdym. Real oni chyba by srednio nam pasowali chociaz pamietam polfinal LM gdzie my gralismy padake a oni mieli lepsza forme niz teraz a dwumecz byl nudny strasznie. Barca ma kosmite Messiego ktory jesli sie spina.moze sam wsyztsko odmienic. Bayern to wielka dyscyplina gry dlatego zawsze pasowaly mu druzyny angielskie ktore czasem zapominaja o bozym swiecie i robia glupie bledy ale bayern przegrywa z hiszpanskimi druzynami plus z taktyka wloskich druzyn. Reszta to pewnie anglia liverpool i spurs to druzyny nieobliczalne krorej kiedy maja dzien moga wygrac z kazdym tak jak spurs z realem ale jestem za nimi w starciu z juve. Jakby nie patrzec cwiercifinal to tez sukces 8 najlepszych druzyn na świecie bo umowmy.sie ze brazylia sie nie liczy. Popatrzmy jakie druzyny moga nie zagrac nawet w cwiercfinale typu psg juve atletico. Po.prostu jako fan premier leaque jestem za angielskimi drużynami. I mam nadzieje ze real i barca odpadna jak.najszybciej bo ich kibice to kibice sukcesu i warto ich od tego odzwyczaic niech płaczą. A bayern mimo ze lewy to szwaby i ich trzeba nienawidziec. W kazdym razie najwazniejsze jest to zebysmy z kim nie zagramy grali swoj futbol i dali z siebie wszystko a to juz jest dla mnie zwyciestwo. Tak jak mecz barca -city 4:0 gralismy swoje nadzialismy sie na kontry a w drugim meczu jedna sytua ja zdobylismy gola chlopaki uwierzyli i wygralismy 3:1. Od.kiedy przyszedl Pep nie przypominam sobie zebysmy zagrali z kims defensywnie taktyvznie na 1:0 tylko zawsze gramy tak jak chcemy i za to goscia uwielbiam
3 marca 2018; 12:06
Oby to był ten rok :)
3 marca 2018; 10:47
Po ostatnim meczu z Arsenalem dużo zależy od jednego nazwiska- Walker. Jeżeli on nie wydobrzeje na ćwierćfinał, to kaplica. On musi grać na prawej, a Danilo na lewej stronie ( uwzględniając rehabilitację Mendy'ego ). Już w Premier League rywale cisną tylko na stronę Zinchenki/ Delpha. W starciu z taką Barceloną, brak nominalnego obrońcy po lewej stronie może być gwoździem do trumny. Dlatego tak bardzo zależało mi na sprowadzeniu Sancheza, bo on podobnie jak Aguero, potrafi poprzestawiać rywali w akcjach defensywnych. Sane, Sterling, Bernardo Silva są o wiele szybsi od Alexisa, ale odbijają się często od rywali jak od tyczek. Nie mogą zatem należycie wesprzeć i tak już osłabionej lewej strony obrony
2 marca 2018; 23:09
Tekst zupełnie nie mówi o tym, że City jest murowanym faworytem - pada nawet zupełnie odwrotne stwierdzenie :)

Wydaje mi się nie do końca prawidłowo odczytane, co miałem na myśli: wykazałem tylko, iż w tym sezonie być może będzie najłatwiej o to zwycięstwo od lat (biorąc pod uwagę nie tylko naszą grę, ale i dyspozycję kluczowych rywali). Równie dobrze możemy odpaść w ćwierćfinale, po prostu szanse w tym roku WYDAJĄ SIĘ - ze względu na wymienione czynniki - powtórzę: największe od lat. Nie wiemy, czy w przyszłym roku nie wyskoczy z wybitną formą np. PSG (prawdopodobnie z innym trenerem, potencjał przecież mają olbrzymi) i wtedy będziemy mieli murowanego faworyta. W tym - oceniłem po prostu - takiego ewidentnego TOP1 po prostu nie mamy, więc może do tego miana aspirować także bardzo silne City (z wymienionymi w tekście mankamentami - grą w obronie i brakiem doświadczenia niektórych graczy). Bo czy kogoś wielce zaskoczy wygrana The Citizens w LM?
2 marca 2018; 22:13
zumi człowiek wyluzuj ...Live fakt zdominowali nas ok jeden mecz w sezonie lub 2 mogą się trafić każdemu. Wigan oglądałeś? tam było natarcie jak komornik na szafę i ty piszesz że jest sposób:)Na każdego jest sposób ale nie oceniaj pochopnie!!!!!
2 marca 2018; 21:56
Jedyny pewnik że Pep nie będzie z City wiecznie... A reszta? Wyniki z Liverpoolem oraz Wigan i innymi gdzie kończyliśmy dogrywkami pokazują że na City można znaleźć sposób. Tym bardziej takie zespoły z jakimi się zmierzymy. Wszystkie maja ogromne doświadczenie w LM. Mecze w LM wyglądają w ich wydaniu zupełnie inaczej. O wiele większa zaciekłość i chęć wygranej niż w lidze krajowej. A więc nie obstawiam City jako pewniaka wygrania LM. Będzie bardzo duży sukces jak City zagra w finale.
2 marca 2018; 19:49
Puchary to loteria. Jeżeli są dwumecze, trochę mniejsza, ale przy tak wyrównanej czołówce, to i tak zły obrót spraw w pierwszym spotkaniu może przekreślić szanse na awans w rewanżu. Dlatego choć prezentujemy się jak walec miażdżący wszystko na swej drodze, nie da się powiedzieć, że jesteśmy w stanie zrobić coś więcej od innych. Na pewno jest to Manchester City o wiele mocniejszy od Manchesteru City Pellegriniego, który dotarł do półfinału Champions League. To już rodzi bardzo duże nadzieje. Bardzo bym chciał przeżyć taki magiczny wieczór z finałem Manchesteru City, gdy stajemy się oficjalnie najlepszą drużyną świata poprzez podniesie "pucharu z uszami". Jednak droga do tego jeszcze daleka.
2 marca 2018; 19:23
@Forever City: Racja, choć... Z tym, że sport też nie jest "kontuzjogenny", bo takie słowo nie występuje w języku polskim. Ale logicznie - masz rację, czynność może być kontuzjogenna, nie wykonawca. Poprawiam. Dzięki.
2 marca 2018; 16:53
Fajny artykul i swieta racja co do tego, ze to my jestesmy glownym kandydatem do wygrania CL w tym roku. A nie jak niektore posty na sb, ze z realem mamy 40% szans na wygrana, niezlym trzeba byc pesymista i specem zeby pisac takie rzeczy. A na przyszlosc to sport, w tym przypadku futbol jest kontuzjogenny, a nie pilkarz/gracz. Poza tym wszystko gra i huczy ;)
2 marca 2018; 12:59
Nie niuanse ale mentalność zwycięzców. Jeśli podejdą do tych meczy jak do każdego dobrze zagranego tak jak nie jeden w tym sezonie to nie ma drużyny której musimy się obawiać. Muszą być skoncentrowani ale do tego zagrać tak troszkę na luzie by nie być spiętym za bardzo. Ja tam wierze że w tym roku to my wzniesiemy ten puchar.
2 marca 2018; 12:41
Wydaje mi się że w końcu nastąpiła taka sytuacja że to nikt nas nie chce wylosować co daje tym chłopakom ogromny strzał pewności siebie.Nawet jeśli nie wygramy to i tak szacun dla Pepa co on zrobił z tą drużyną!
2 marca 2018; 11:47
Dużo racji w artykule, tylko....że na najwyższym poziomie decydują już naprawdę niuanse, a przede wszystkim głowa!! jesli będziemy mieć mentalnośc zwycięzców to bedzie dobrze!
2 marca 2018; 11:38